Logika życia politycznego narzuca jego uczestnikom konieczność ukrywania intencji, prawdziwych znaczeń słów, manipulacji zbiorywymi emocjami, zakłamywanie przeszłości, obiecywanie świetlanej przyszłości. Te mroczne praktyki spróbujemy rozświetlić rzucając na nie światło matematycznej logiki :)
Alternatywą prawdziwą, w rozumieniu logiki, jest następujące stwierdzenie: PiS jest w stanie wygrać wybory parlamentarne w dającej się przewidzieć przyszłości, lub pliszka ma dwa ogony i obydwa bardzo sobie chwali. A to dlatego, że przynajmniej jedno z tych zdań jest prawdziwe. W tym konkretnym na przykład przypadku, nie możemy udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że pierwsze z nich, że jest fałszywe.
Natomiast zdanie: PO dobrze sobie radzi z rządzeniem Polską, lub PiS wygrał ostatnie wybory z dnia 9 października, jest alternatywą fałszywą z oczywistych powodów. Żadne z tych zdań nie jest prawdziwe.
Tak to wygląda z punktu widzenia logiki matematycznej.
W logice mniej matematycznej, myślimy w sposób niezdyscyplinowany i raczej powiemy; albo PO, albo PiS. I to jest tzw alternatywa języka potocznego, czyli prawdę mówiąc, żadna alternatywa.
Ciekawe więc czy inna popularna dziś alternatywa okaże się prawdziwą. Coraz głośniej słyszymy; albo Kaczyński, albo Ziobro. Z punktu widzenia logiki matematycznej i rachunku zdań, tak naprawdę, to nie jest poprawna alternatywa. Sformuujmy ją więc w języku jakim posługują się matematycy:
Kaczyński jest prezesem PiS-u, lub Ziobro jest prezesem PiS-u. Z matematycznego punktu widzenia jest to jak najbardziej prawdziwa alternatywa, bowiem rzeczywiście prezesem Prawa i Sprawiedliwości jest Jarosław Kaczyński. Co ciekawe, wyrażenie to byłoby nadal alternatywą prawdziwą, nawet gdyby prezesem PiS-u był Zbigniew Ziobro.
Pytanie tylko, jak długo prawdziwą by pozostało. Logika matematyczna bowiem nie mówi nam nic o tym czy można być prezesem partii, która stopniowo znika ze sceny politycznej. To trochę tak jak z tym kotem z Cheshire, którego już nie było, ale Alicja dalej mogła podziwiać jego uśmiech. Po prawdzie, to do obecnej sytuacji w PiS-ie o wiele bardziej pasuje logika marzenia sennego, niż logika matematyczna, logika polityczna, czy choćby zwykły chłopski rozum.
Na codzień, w mowie potocznej, nie posługujemy się logiką matematyczną, mamy tendencję do stawiania spraw ostro i oczekujemy klarowności, szczególnie wtedy kiedy idzie o nasze wybory polityczne. Wolimy tedy mówić, albo Kaczyński odejdzie ze stanowiska prezesa PiS-u, albo PiS nigdy nie powróci do władzy.
Prawda to czy fałsz? Cóż za pytanie! Kto to może wiedzieć? Przecież logika matematyczna nie służy do przewidywania przyszłości.
Opisując dziś, co dzieje się w partii Prawo i Sprawiedliwość, należy przede wszystkim unikać stawiania fałszywych alternatyw. Trzeba skoncentrować się na prostym i prawdziwym opisie stanu faktycznego.
Ziobro chce mieć wpływ na kierunek i sposób działania partii, dla której tyle zrobił i w której idee tak szczerze wierzy. Zawiedziony i sfrustrowany, chce zmian w partii. Są tacy, którzy sądzą, że powinien przejąć w niej władzę. W tej chwili dzierży ją Jarosław Kaczyński ani myśli ustąpić i bardzo niechętnym okiem patrzy na ambicje Ziobry.
Nie ma absolutnie niczego nagannego w dążeniu Ziobry do usprawnienia partii, nie ma niczego złego w rozważaniach czy nie potrzeba zmiany u jej władzy. Niczym też zaskakującym nie jest to, że Kaczyński nie chce tej władzy oddać po dobremui i broni się przed próbami oceny swojego działania.
Zaskakujące jest natomiast, przynajmniej dla mnie, że tak wiele osób uważa proces powyborczych przesileń w przegranej partii za coś niewłaściwego. Mnożą się oskarżenia o zdradę, lub co najmniej o nielojalność... Skłania mnie to do przeprowadzenia eksperymentu logicznego poprzez postawienia następującej alternatywy:
Albo partia polityczna jest typu wodzowskiego i nie jest w stanie wygrać żadnych wyborów, albo jest otwarta na oddolne inicjatywy, potrafi elastycznie i adekwatnie reagować na wyzwania sceny politycznej i dzięki temu nie ma z kim przegrywać wyborów.
Prawda jakie to łatwe? Jakie przekonywujące? Jest tylko jeden problem, PO też jest partią wodzowską, nie jest zbyt demokratyczna, wcale też nie odznacza się elastycznością... Nie o styl kierowania partią więc chodzi. Gdzie leży tajemnica?
Logika zawodzi nas kiedy potrzebujemy jej najbardziej, wtedy kiedy borykamy się ze zrozumieniemna świata polskiej polityki. No, to może choć na chłopski rozum? Spróbujmy.
Zdarzyła się bardzo ważna rzecz w życiu partii. PiS przegrał wybory. Jest to tym ważniejsze, że jest to kolejna klęska wyborcza. W PiS-ie, wbrew naturze i rozumowi, nie wolno rozmawiać o przyczynach tej klęski. To znaczy, nie wolno rozważać przyczyn tkwiących w samej partii, za to do woli można winić media, samych wyborców, los, ogólną perfidię świata... Wolno wszystko, oprócz rzetelnej analizy przyczyn niepowodzenia. A to znaczy, że członkom PiS, w odróżnieniu od reszty polskich obywateli, nie wolno być normalnymi, inteligentnymi ludźmi. A to robi z nich więźniów enklawy stworzonej diabelską alternatywą: albo godzisz się bez słowa ze wszystkim co dzieje się w twojej partii, albo musisz z niej odejść.
Na dłuższą metę, to jest nie do utrzymania. Nie jest też żadnym rozwiązaniem deklaracja Ziobry, że będzie starał się sprawić, aby partia stała się bardziej otwartą i demokratyczną, gdyż obwarował ją warunkiem, że nie może być żadnych wewnętrznych rozliczeń za klęskę wyborczą.
To tak jakby w końcu zebrać się na odwagę i przyznać, że faktycznie COŚ stoi na środku salonu, a potem natychmiast uśmiercić budzącą się nadzieję stwierdzając, że w każdym razie nie jest to żaden słoń.
To dziś jest najlepszy i jednocześnie najwyższy czas po temu, by dyskutować otwarcie, burzliwie i szczerze o przyczynach powtarzających się niepowodzeń wyborczych PiS-u. Partie polityczne z natury rzeczy powinny dążyć do władzy, po to się przecież biorą za politykę. Ta prawda zdaje się nie obowiązywać w PiS-ie. Długotrwały brak sukcesu wyborczego jest jak najbardziej powodem do refleksji, inspekcji, a nawet vivisekcji. Szukania odpowiedzialnych za niepowodzenia.
Blokowanie dyskusji w partii, jest nie tylko niedemokratyczne, ale jest złe i głupie. Ktokolwiek się tego dopuszcza popełnia błąd. I przyjdzie ktoś inny, kto ten błąd zgrabnie wykorzysta. Bez pudła.


Komentarze
Pokaż komentarze