Owanuta Owanuta
418
BLOG

ALIANSE i SOJUSZE NARODU OBLĘŻONEGO

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 13

 

 

 

Dzielę się niezwykle interesującym artykułem z YnetNews, izraelskiego portalu informacyjnego i zapraszam do dyskusji.

 

 

Czy Izrael potrzebuje pomocy chrześcijan? Stary dylemat. Bo przecież już na długo przed Theodorem Herzlem, oddani swojej chrześcijańskiej wierze Protestanci, upominali się o odbudowę państwa Izrael ze stolicą w Jerozolimie. Co więcej, Anglikanie dziewiętnastego wieku, odegrali kluczową rolę w procesie, który doprowadził do powstania nowożytnego państwa Izrael.

 

Sprawa pro izraelskich Chrześcijan pojawia się cyklicznie w debacie publicznej tak w USA, jak i w Izraelu. W tej chwili uwaga na sobie skupia kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Mit Ramney, ponieważ Kościół Mormonów, którego Ramney jest członkiem, oskarża się o dokonywanie chrztów na zmarłych Żydach, praktyce tej, kościół Mormoński oddaje się już od ponad wieku. Równocześnie, na najnowszej liście dziesięciu najgorszych oszczerstw antysemickich, publikowanej przez Centrum Simona Wiesenthala, znajdują się dwaj chrześcijańscy duchowni, jeden z Syrii, drugi z USA.

 

Chrześcijaństwo obecnie, dzieli się na liberalnych Protestantów, jak na przykład ten kościół do którego należy Prezydent Obama - Zjednoczony Kościół Jezusa Chrystusa - są oni wyraźnie antyizraelscy, Watykan, który przyjął ostatnio nową, agresywnie antyizraelską postawę, oraz na najbardziej pro izraelskich amerykańskich Ewangelików, i niezależne grupy protestanckie jak na przykład "Chrześcijanie za Izraelem".

 

W ostatniej dekadzie amerykańscy Chrześcijanie, zainwestowali miliony dolarów w dary dla Izraela; wyposażenie szkół, place zabaw, lekarstwa i sprzęt medyczny, kulo odporne autobusy dla Żydów mieszkających w zagrożonych przemocą prowincjach Judei i Samarii. Inne grupy, jak Stowarzyszenie Chrześcijan i Żydów, rabina Yechiel'a Eckstein'a z Chicago, zbierało fundusze na obronę mieszkańców Sderot'u, przed rakietami Hamasu.

 

Wzgarda jaką amerykańskim Ewangelikom okazują przywódcy organizacji żydowskich w USA, jak choćby Abraham Foxman, Dyrektor Anti Defamation League (Przymierze Przeciw Oszczerstwom) jest spowodowana chrześcijańską doktryną mówiącą o specjalnej roli, jaką Izrael ma odegrać, w finalnej bitwie na "Końcu Świata", w której to bitwie większość Żydów ma zginąć, a pozostałe resztki zaakceptują Jezusa jako Mesjasza. Wydaje się jednak, że większość przywódców Ewangelików amerykańskich odrzuca tą doktrynę.

 

To prawda, że nie wszyscy Chrześcijanie Ewangeliczni wykazują się wyraźną tendencją do ukrócenia swoich misjonarskich zapędów skierowanych na izraelskich Żydów, którzy, rzecz jasna, nie są w stanie zignorować 2000 lat chrześcijańskiego antysemityzmu (palenie Talmudu, Krucjaty, Inkwizycja, oskarżenia o używanie chrześcijańskiej krwi, pogromy… ). Ale jednak, nazywać wszystkich pro izraelskich Chrześcijan "misjonarzami, tak jak to robią na przykład pobożni Żydzi  z grupy z Yad L'Achim, nie jest ani całkiem trafne, ani do końca słuszne. 

 

Sojusz z "Jetrami" tego Świata

 

Oczywiście to prawda, że istnieją w USA też tacy Ewangelicy, którzy chcieliby nawracać Żydów i Izrael musi się energicznie przed nimi bronić. Jednak, ogromna większość chce po prostu błogosławić Izrael, wierząc głęboko, że jest to jedyna właściwa postawa. Korzenie tego popularnego chrześcijańskiego poparcia dla Izraela mają długą tradycję i sięgają w przeszłość aż do czasu Gutenberga, którego wynalazek druku, pozwolił spopularyzować wśród ludności chrześcijańskiej Europy, biblijne idee "Ziemi Obiecanej" i "Ludu Wybranego".

 

Wrogość do Izraela do której zachęcają liberalne kościoły Chrześcijańskie, jak choćby Światowa Rada Kościołów, czy też Watykan, stanowi znacznie poważniejsze i znacznie pilniejsze zagrożenie dla Izraela niż cokolwiek co  mogą zrobić amerykańscy Ewangelicy. W zeszłym tygodniu na przykład, przywódca Katolickiego Kościoła Anglii i Wali, dał Palestyńczykom do ręki nowe potężne narzędzie propagandowe. Porównał ich mianowicie do samego Jezusa, a ich kłopoty do jego męki.

 

"Musimy z odnowioną uwagą pochylić się nad potrzebami tych, którzy jak Jezus, są wyrzucani, żyją w wielkim dyskomforcie. Dziś, szczególnie ciężki cienień kładzie się na Bethlehem (Betlejem)", powiedział Arcybiskup Vincent Nicholas, w swoim kazaniu podczas Bożonarodzeniowej Mszy w Katedrze Westminsterskiej. Taka propaganda jest daleko bardziej niebezpieczna dla Izraela, niż pro izraelska "mania" amerykańskich Ewangelików.

 

Przywódcy Izraela muszą pilnie sformułować platformę moralną odrzucającą zdecydowanie  ten zlepek pojęciowy "Judeo-Chrześcijaństwo", zlewający i Żydów i Chrześcijan w jedno, bez gwarancji dla Judaizmu jako odrębnej religii i żydowskiego charakteru ich niepodległego państwa. A jednak, przecież Biblia uczy nas, że choć istnieją agresywni, zawistni nie-Żydzi, jak Amelek, to przecież istnieją również Sprawiedliwi nie-Żydzi, zdecydowani nieść Izraelowi pomoc, motywowani w tym swoim podziwem dla Izraela. (patrz przykład Jetry - teścia Mojżesza z Księgi Wyjścia)

 

Izrael wciąż będzie musiał zmagać się z rządami i grupami podobnymi do biblijnego Amaleka, używającymi terroru przeciw swoim niewinnym obywatelom, ale może doznać tylko błogosławieństwa decydując się na zawieranie sojuszy i partnerstwa z podobnymi z charakteru do Jetro, nie-Żydami, bez trudu rozpoznającymi unikalną rolę Żydów i ich państwa w Świecie.

 

 

 

 

 

 

 

Does Israel need Christian help? It’s an old dilemma, as devout Protestants were advocating the restoration of a Jewish State with Jerusalem as its capital long before Theodor Herzl. Moreover, Anglicans of the 19th Century played a central role in the process that led to the State of Israel’s establishment of.

 

The question about pro-Israel Christian activism cyclically surfaces in Israel and in the US public debate. Now the focus is on Republican presidential hopeful Mitt Romney, because his Mormon Church is charged with baptizing dead Jews, a rite that has been a Mormon practice for more than a century. Meanwhile, the latest Simon Wiesenthal Centre’s top 10 anti-Semitic slurs list features two Christian priests from Syria and the US.

 

The current Christian arena is divided among the liberal Protestant churches - like the United Church of Christ attended by US President Obama - which are prominently anti-Israel; the Vatican, which embraced a new aggressiveness against Israel; the US Evangelicals, which are the most pro-Israel, and some independent Protestant groups, like the Christians for Israel.

 

In the last decade, US Christians invested millions of dollars in school equipment, playgrounds, medical supplies and bulletproof buses to protect the Jews in Judea and Samaria, while other groups, such as Rabbi Yechiel Eckstein’s International Fellowship of Christians and Jews, raised money to protect Sderot’s residents from Hamas’ rockets.

 

The contempt for Evangelicals shown by US Jewish leaders, like Anti-Defamation League Director Abraham Foxman, is motivated by the doctrine that sees Israel as having a special role in the final earthly battle in the “End of Days” during which most Jews are wiped out and the rest embrace Jesus. But it seems that most Evangelical leaders rejected this theology.

 

Indeed, it is true that some Evangelicals did not show a real tendency to curtail their missionary activities among Israeli Jews, which cannot forget 2,000 years of Christian anti-Semitism (burning of Talmud, Crusaders, Inquisitions, blood libels and pogroms.) But to label all pro-Israel Christians as “missionaries”, as haredi group Yad L’Achim is saying, is not accurate.

 

Certainly, some US Evangelicals would like to convert Jews, and Israel must fight them. However, the vast majority simply wants to bless Israel because that is what they believe is the right thing to do. The origins of Christian support can be traced back to the Gutenberg press (1456), which popularized ideas of “The Promised Land” and “The Chosen People.”

 

The hostility toward Israel encouraged by liberal Christians, such as the World Council of Churches and the Vatican, poses a much greater near-term threat to Jews than anything the evangelicals espouse. Last week, the head of the Catholic Church in England and Wales offered the Palestinians a powerful tool of propaganda: The comparison with Jesus’ passion.

 

“We are to be freshly attentive to the needs of those who, like Jesus himself, are displaced and in discomfort, a shadow falls particularly heavily on the town of Bethlehem tonight,” Archbishop Vincent Nichols said during his Christmas Mass sermon at Westminster Cathedral. This propaganda is much more dangerous for Israel than the pro-Israel fever of the US Evangelicals.

 

Israel’s leaders urgently need to set up a moral platform rejecting the “Judeo-Christian” blend, which theologically fuses Jews and Christians together without protecting the Jewish faith and maintaining Israel as an independent single-faith Jewish community. But the Bible teaches also that if there is the “gentile” who is jealous and aggressive (Amalek), there is also a “Righteous gentile” who is admiring and willing to help (Jethro.)

 

Israel will continue to struggle against Amalek-like governments and groups that utilize terror against innocent citizens, but it will be blessed by establishing Jethro-like partnerships with those who recognize the unique role and place of the Jews and Israel in this world.

 

 

Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka