No i stało się. Ustawa, która w swojej doskonałości nie wymagała nawet żadnej kampanii informacyjnej, by funkcjonować doskonale i której trywialne zawiłości, szczerze dziennikarzom w oczy patrzący Prezes Rady Ministrów, był gotów wyjaśniać natychmiast, na gorąco, w czasie konferencji prasowej, została znowelizowana. Do jakiego stopnia doprowadza się przymiotnik "doskonały" , kiedy to co zostało nim opisane, udoskonala się dalej? To proste. Ten stopień nazywa się: doskonalszy.
Gramatycznie, ma to jak najbardziej sens. Politycznie? Też. Przecież posiadanie monopolu na prawdę nie wyklucza doskonalenia tego monopolu poprzez pokazywanie, że mówiło się prawdę nie całkiem na to miano zasługującą. Oczywiście, posiadanie talentu pozwalającego wpieranie każdego "dziecka w brzuch", trochę ułatwia życie, jeśli już trzeba doskonałe udoskonalać, choć kilka dni temu zapewniało się publicznie, że nic takiego się stać nie może, bo nie ma takiej potrzeby.
Nasz Prezes Rady Klubu, przepraszam - Ministrów, niech mu łubudubu, ma ten jakże użyteczny talent. No i dobrze, dlatego uprawia politykę, a nie zajmuje się etyką. Doskonałość zawsze może być jeszcze doskonalsza i prawda jeszcze bliższa prawdzie. Monopol też niczego nie traci, kiedy mu się utrze nosa i pomimo buńczucznych zapewnień, że ustawy raz ustawionej, przepraszam - uchwalonej, nie oddamy, pokaże się, że jednak tak i owszem, społeczeństwo ma wpływ na proces legislacyjny. Mało tego, może wywierać wpływ na, nawet doskonałych, polityków.
To ważny precedens. Doskonałym i Nie mającym Sobie Nic Do Zarzucenia, pokazano granice ich wszechdoskonałości i iluzoryczność monopolu na prawdę. W kraju demokratycznym trzeba czegoś więcej niż całkowitego braku efektywnej opozycji politycznej, żeby skutecznie lekceważyć społeczeństwo i jego potrzeby. Zaś wyrok na Kiszczaka, pokazuje, że nawet jak się ktoś tym krnąbrnym społeczeństwem zmęczy i w słusznym gniewie pojeździ po nim czołgami, to, choćby i z 20-to letnim opóźnieniem, to jednak potem się płaci za tę chwilę słabości i z kategorii doskonałych przechodzi się do kategorii kryminalistów.
Fakt, że w tym konkretnym wypadku poprawianie ustawy refundacyjnej przypomina klepanie gó**a młotkiem, jest tematem na odrębną notkę...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)