Owanuta Owanuta
875
BLOG

IZRAELSKA ODSIECZ POLSCE

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 50

 W dniach kiedy blogosfera pełna jest gorzkich słów pod adresem polskiego Premiera, pełna paniki po telefonie Putina do Tuska. W dniach kiedy, pełni niepewności, debatujemy czy polskie państwo zaatakowane przez rosyjskich kibiców zdało egzamin i obroniliśmy granicę na Moście Poniatowskiego, w dniach, kiedy zastanawiamy się nad stopniem własnej suwerenności, kiedy pytamy czy Rosjanie widzą w nas niepodległy kraj, czy też tylko prowincję swojego rozległego imperium... kiedy czujemy się prawie pokonani przez historyczną chandrę, w takie dni warto poczytać refleksje uzdolnionego syna innego staranniego wybranego narodu, Daniela Greenfield'a, popularnego izraelskiego blogera mieszkającego obecnie w Nowym Yorku. Warto, bo Daniel pisze o sprawach uniwersalnych, pisze tak smacznie, że ma się wrażenie, że pisze również i do  nas. 

Fragment z jego bloga http://sultanknish.blogspot.com/ 

 Wojenne zwycięstwa Izraela nigdy nie były rezultatem jekiegoś natchnionego militarnego, czy politycznego przywództwa. I choć kolejna rocznica zwycięskiej Wojny Sześciodniowej (5 czerwca Izrael obchodził jej 45 rocznicę) spowodowała nawałnicę uwielbienia dla "tradycyjnych podejrzanych"; czyli w khaki odzianych generałów zwycięsko kroczących na starannie wykadrowanych fotografiach, choć, całkiem niedawno, niektórzy z nich przeżyli kompletne załamanie nerwowe, to przecież izraelscy generałowie nigdy nie byli geniuszami. Najpopularniejsi pośród nich nieśli w bitwy swoje własne prasowe oświadczenia o ich przebiegu i wciąż balansowali na granicy brawury i kryminalnej niekompetencji. Zwycięstwa były zasługą prostych żołnierzy w polu, ocalałych, by dźwigać ciężar ich operacji wojskowych.

Jeśli izraelscy generałowie są mocno przeceniani, to z izraelskimi rządami jest jeszcze gorzej. Zważywszy jednak ilu byłych generałów przeszło potem do polityki, by odegrać w niej znaczącą rolę, ta zbieżność wcale tak nie dziwi. Kolejne rządy izraelskie były nieśmiałe, tchórzliwe i niekompetentne. (Krótko mówiąc, były takie jak większość rządów na Zachodzie)

[...] Wszystko to sprawia, że zwycięstwo Wojny Sześciodniowej jest tym bardziej imponujące, tym większy wzbudza lęk i podziw. To dzieło Boże dokonane rękami prostych żołnierzy kraju stojącego w obliczu anihilacji. Niech to będzie przypomnieniem, że ocalenie Izraela nie od działań jego rządów zależy. Przecież, jeśli te rządy zdołałyby w pełni zrealizować swoje pokojowe plany,  najprawdopodobniej nie byłoby już dzisiaj Izraela. Czyż takie rządy mają prawo do obchodzenia rocznicy Wojny Sześciodniowej? Czy mają prawo chlubić się tym co już bezmyślnie roztrwoniły i tym co jeszcze zamierzają oddać? 

 Żydzi przetrwali, bo zostali ocaleni przez Boga i presję antysemityzmu. Izrael ocalał dzięki Bogu i nieracjonalnej nienawiści swoich muzułmańskich sąsiadów. To na tym obszarze, ograniczonym biegunami Miłości i nienawiści, objawia się bohaterstwo zwykłych ludzi. To nie jest bohaterstwo defilad i niekończących się zwycięskich parad, to jest heroizm codziennego przetrwania.

Ludzie gloryfikują walkę, by zapomnieć o  strasznej rzeczywistostości pól śmierci. Codzienna walka o przetrwanie nie jest jednak pełna wojennej chwały. Nie inspiruje nas w ten sam oczywisty, transcendentalny sposób w jaki robią to epickie zmagania armii. To tylko zwykłe życie. Rutyna przetrwania. Od jednaj bitwy do następnej, z jednego pokolenia na drugie, powolny marsz ku przyszłości. I modlitwa za ocalałych w obliczu śmierci tych co za nasze życie zapłacili swoim, a potem i my do grobu, podczas kiedy nasze dzieci idą dalej...

 

Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (50)

Inne tematy w dziale Polityka