Minał zaledwie dzień po ogłoszeniu odkrycia planet ziemiopodobnych ( zob. poprzednia notka), kiedy naukowcy z Uniwersytety w Tuluzie i Uniwersytetu w Montrealu ogłosili wykrycie dwóch kolejnych planet o rozmiarach Ziemi ( KOI 55.01 i KOI 55.02 ), ale egzystujących w warunkach tak ekstremalnych, ze trudno to sobie nawet wyobrazić.
Odkrycia dokonano poniekąd przypadkowo, przy okazji obserwacji starej, odległej gwiazdy, położonej 3900 lat świetlnych od Słonca.
Gwiazda ta ( KIC 05807616 ) jest bardzo gorącym obiektem, który opuścił fazę czerwonego olbrzyma i zmniejszył swoją objetość rozgrzewając się bardzo zarazem. Temperatura tej gwiazy to aż 27,000 stopni - porównajmy ją z 5000 stopni naszego Słońca...
Obie planety okrązają swoją gwiazdę w niesamowitej wręcz bliskości: 0.0060 AU i 0.0076 AU ( Odległość Ziemi od Słońca to 1 AU).
Oznacza to, że planety te w jakis sposób przetrwały czas, kiedy ich gwiazda weszła w fazę czerwonego olbrzyma, która to faza charakteryzuje się rozdęciem atmosfery ( a więc praktycznie objętości) do gigantycznych rozmiarów. Czyli - jak można przypuszczać - planety te przez czas jakiś krążyły w jej gazowym wnętrzu. Siły tarcia zredukowały ich orbity, ale na krótko przed upadkiem do gwiezdnego wnętrza gwiazda wyszła z fazy czerwonego olbrzyma i skurczyła się, podczas gdy planety pozostały na swoich bardzo ciasnych orbitach.
Interesujące, że temperatury na ich powierzchniach są naprawde piekielne - szacuje się je na 8000 / 9000 stopni. Oznacza to chyba, że grzeją 2 x silniej niż nasze Słońce. Chociaż z drugiej strony ich "ciemne oblicza" pozostają zimne ( gdyż najprawdopodobnie sa zwrócone ku gwieździe stale tą samą stroną)
Więcej o tym zadziwiającym odkryciu tutaj: Discovery of two Earth-size planets raises questions about the evolution of stars



Komentarze
Pokaż komentarze