Proszę wyobrazić sobie sytuację w której złodziej, który jakiś czas temu włamał się do czyjegoś mieszkania i skradł z niego telewizor przyjeżdża do okradzionego z wizytą do domu aby mu opowiedzieć fabułę filmu który oglądał na jego telewizorze, ale korzystając z tego że okradziony nie miał z oczywistych względów możliwości obejrzenia tego filmu próbuję mu sprzedać zafałszowaną fabułę dzieła, tak aby jego wydźwięk był zupełnie inny niż było w rzeczywistości.
We wrześniu 1939 roku znaczna część polskich archiwów państwowych dostała się w czerwone łapy sowieckich okupantów i została wywieziona w głąb sowieckiej Rosji aby nie zostać nigdy zwrócona jej prawowitemu właścicielowi czyli narodowi polskiemu.
A dzisiaj, w przededniu przyjazdu do Polski na uroczystości związane z okrągłą rocznicą wybuchu II Wojny Światowej rosyjskiego premiera Putina, rosyjskie służby próbują nam opowiedzieć fałszywą wersję filmu z przed lat.
Analogia z włamem jest o tyle nieprzystająca do dzisiejszej rzeczywistości że minęło zbyt wiele czasu, aby polski naród czekał tyle lat na zwrot starego telewizora. Ma już nowy, lepszy, nowocześniejszy a drobny złodziejaszek musi się liczyć z tym że na fanty z włamu sprzed siedemdziesięciu lat łatwo frajera nie znajdzie.
Choć dobrze by było żeby przedstawiciel złodziejaszków poczuł na sobie odium rzezimieszka…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)