Nygus Nygus
55
BLOG

Co ukrywa ich człowiek w Warszawie?

Nygus Nygus Polityka Obserwuj notkę 18

Należę do rocznika, który nie miał studniówki, ponieważ surowe prawo dopiero co wprowadzonego stanu wojennego zabraniało wszelkich publicznych zgromadzeń. Pamiętam jak na lekcjach historii w szkole średniej, nasza profesor, nobliwa pani zwana przez nas z sympatią „Babcią”, ściszonym głosem opowiadała nam o pogrzebie Marszałka, którego była świadkiem jako mała dziewczynka, o zapisach paktu Ribbentrop – Mołotow, o zamachu na Sikorskiego, armii Andersa i o zbrodni katyńskiej. Za takie gawędy groziło w tamtym czasie naprawdę sporo konkretnych nieprzyjemności z wyrzuceniem z pracy na dzień dobry.
Minęło od tamtego czasu ponad trzydzieści lat. Po drodze był „karnawał Solidarności”, słynne wybory w samo południe, owiany nigdy niegasnącą legendą „pierwszy niekomunistyczny Premier”, wojna na górze i kilka wojen na dole, popiwek, Wałęsa z siekierką i bez, obiad drawski, witanie się z ziemią kaliską, nocna zmiana i faszystowski reżim Kaczyńskich.
Wydawałoby się że po tym wszystkim o Katyniu można już mówić wszystko co się wie, a już tacy co to podobno próbowali wysadzać pomnik Lenina w Poroninie nie muszą się krygować absolutnie.
I nagle okazuję się że takie oczywiste dla każdego Polaka stwierdzenie faktu że zamordowanie kilkunastu tysięcy najlepszych synów tej ziemi strzałem w tył głowy przez funkcjonariuszy państwa, które nawet nie było z Polską w stanie wojny to zwykłe ludobójstwo, nie może przejść przez usta człowiekowi, któremu przez usta przez ostatnie kilka lat przeszło już chyba wszystko.
Więc ja się zastanawiam: co się dzieję? Dlaczego ludzie z partii aktualnie rządzącej najważniejszymi polskimi sprawami zachowują się jak wierchuszka PZPR-u za czasów Breżniewa?
Co takiego usłyszał na molo od Cara Wszechrusi „ich człowiek w Warszawie”? Czy nasze sprawy gazowe są już przed nadchodzącą zimą odpowiednio przegadane, czy właśnie się dogadują? Jak to się dzieję że pożal się Boże Marszałek polskiego Sejmu Komorowski wiję się jak uczniak przyłapany w szkolnym kiblu na popalaniu papierosków i kombinuję jak kulawy koń pod górkę z kolejną wersją uchwały tak aby nie padło tam broń Boże słowo „ludobójstwo”, słowo z którym nie miałby problemu żaden Polak, nawet taki który miał same dwóje z historii?
Czy sprawiający wrażenie człowieka o zszarganych do cna nerwach wicemarszałek Niesiołowski, jest na pewno najlepszym kandydatem do negocjowania tekstu tej arcydelikatnej i arcyważnej uchwały z główną partią opozycyjną? Co takiego się stało z polską racją stanu przez ostatnie dwa lata że człowiek, który jeszcze dwa lata temu sam sprokurował jako senator Rzeczpospolitej uchwałę, w której słowo ludobójstwo było jak najbardziej na miejscu, dzisiaj robi z siebie kompletnego idiotę i zapiera się że „sytuacja jest inna”.
Inna? Czyli jaka?
No właśnie - jaka jest dzisiaj nasza sytuacja?
Jest chyba oczywiste że ktoś tu kogoś mocno przycisnął. Wiadomo kto i wiadomo kogo, nie wiemy tylko czym, choć w sumie możemy się to i owo domyślać. Ale jedno jest już chyba dość jasne - nawet najbardziej naćpany miłością i polityką uśmiechów wyborca PO musi sobie dzisiaj odpowiedzieć na pytanie: jak głęboko da się poczuć coś w sobie aby wciąż mieć uśmiech na twarzy.
 
Nygus
O mnie Nygus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka