Pisząc swój poprzedni post napisałem że miniony właśnie wrzesień był kolejnym czarnym wrześniem w historii naszego państwa. Nie wiedziałem jeszcze wtedy czym zacznie się październik…
W całej sprawie tzw. afery hazardowej najbardziej ciekawe jest to jak zachowa się Tusk odnośnie Mariusza Kamińskiego. Zwolennicy jego odwołania podpierają się, podobnie jak chyba i sam Tusk oraz jego pijarowskie zaplecze tym że w tzw. aferze gruntowej Kamiński posunął się zbyt daleko poza prawo gromadząc i preparując elementy zasadzki na wszystkich tych, którzy brali w niej udział.
Ten argument jest moim zdaniem najbardziej idiotyczny ze wszystkich, które są stawiane szefowi CBA. Od moment wydania wyroku w tej sprawie (czyli od 18 sierpnia b.r.) i skazaniu dwóch jej uczestników z jednej strony na karę więzienia a drugiej na wysoką grzywnę, jest jasne że Sąd Rzeczpospolitej Polskiej uznał dowody zebrane w tej sprawie za legalne i uprawniające do orzeczenia o winie. Zresztą w samej sentencji wyroku sędzia Redlińska (1) odnosząc się do zarzutów obrony kwestionujących dowody w sprawie zgromadzone przez CBA, zaznaczyła, że są one legalne i zostały zebrane zgodnie z przepisami.Wiem że w Polsce prawo nie działa na zasadach precedensów ale jednak jakaś podstawowa ciągłość orzecznictwa i logiki powinna i u nas obowiązywać. Tak więc skoro sąd uznał że dowody zebrane przez CBA są zebrane zgodnie z prawem i stanowiły podstawę do skazania, zarzuty prokuratorskie w tej sprawie dla Kamińskiego i to akurat w tym momencie, są szczytem idiotyzmu i bezczelności. Jeśli Tusk jednak zdecyduję się na odwołanie Kamińskiego w tej chwili, uruchomi chyba lawinę zdarzeń, która zmiecie go z polityki raz na zawsze. Jest to tym pewniejsze że po dwóch latach szukania jakiegokolwiek haka na Mariusza Kamińśkiego poprzez powołaną chyba tylko do tego celu urzędniczkę i stworzenie jej specjalnego urzędu nie zaleziono na niego literalnie NIC. A już po samych rachunkach za benzynę widać że Julia Pitera zwana na mieście Głupią Julką w tej sprawie nie próżnowała!
Jest jeszcze jeden argument podnoszony chętnie przez przeciwników zarówno samego szefa CBA jak i całej tej organizacji, a mianowicie zarzut że przychodząc do Tuska w sprawie hazardowego lobbingu Kamiński zastawił na Tuska zasadzkę. Tutaj pisząc szczerze jestem w pewien sposób bezradny bo kretynizm tego argumentu, wprost zapiera dech w piersiach! No bo w takim razie trzeba sobie zadać pytanie: co miał Kamiński zrobić jako urzędnik kierujący instytucją powołaną do życia w celu ochrony interesów państwa polskiego przed korupcją a mając wiedzę o konkretnych działaniach konkretnych ludzi? Miał czekać aż ustawa wejdzie w życie w kształcie zgodnym z interesami pana Rysia? Miał czekać aż Zbyszek z Mirem sami zrezygnują ze świadczenia usług dla Ryśka i Janka? Czy może jednak powinien przyjść do ich bezpośredniego zwierzchnika i mu wszystko powiedzieć jak się sprawy mają? Wszyscy ci, którzy formułują ten zarzut bezwiednie i wbrew swoim nieczystym intencjom zakładają że Tusk od samego początku wiedział co jest grane i był w zmowie z Grzesiem, Mirem i Zbyszkeim!!! Innego wytłumaczenia nie ma.
No i na koniec, abstrahując od tego czy zasadzka na Tuska była czy nie: skoro agenci CBA mogą zastawić zasadzkę na urzędnika państwowego niskiego i wyższego szczebla (burmistrz Helu, wicepremier Rządu) to mogą również zastawić i na takiego, który piastuję szczebel najwyższy. Bo nie od szczebla piastowanej władzy zależy osobista uczciwość!!!
____________________________________________
(1)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)