We wczorajszym programie „Teraz My” dwa sztandarowe muppety polskiej żurnalistyki postanowili jeszcze raz spenetrować dno polskiego dziennikarstwa.
Okazało się że pod grubą warstwą mułu jest jeszcze na tyle sporo wolnej przestrzeni że z łatwością zmieszczą się tam i oni obaj, a i wciśnie się tam nawet drobna blondyneczka rodem z Ukrainy, której obydwaj panowie udostępnili wczoraj cały swój program aby mogła udowodnić tym Polakom, którzy nie mieli na tyle refleksu aby w porę zmienić kanał, że jest współczesną reinkarnacją średniowiecznych dziewic, takich co to poza szydełkowaniem, układaniem wymyślnych kompozycji kwiatowych i łagodnym obmywaniem swojej delikatnej skóry w wywarze z rumianku pojęcia nie mają o brudach i zgniliźnie świata tego.
Wystarczy jednak pohulać co nieco po Internecie i poprzeglądać nagłówki naszych nielicznych bulwarówek aby się zorientować że ta niebrzydka osóbka o ślicznych oczach naiwnego dzieciątka jest kutą na cztery łapy panienką po przejściach, skoncentrowaną przez całe swoje niedługie przecież życie na zarabianiu pieniędzy w każdy możliwy sposób, a cały wczorajszy set Sekielskiego i Morozowskiego to bezczelna, robiona na tzw. „wydrę” manifestacja niechęci macierzystej stacji obydwu telematołków do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i jej byłego szefa Mariusza Kamińskiego.
Posłużono się w tej żenującej tele-manipulacji wizerunkiem i działalnością wywiadowczą słynnego agenta, który miał tego pecha że okazał się tak skuteczny w swoich służbowych działaniach że doprowadził do złapania na gorącym uczynku dwóch skorumpowanych celebrytek o lepkich łapach.
Ja w każdym razie z emisji tego żenującego spektaklu wyciągnąłem zupełnie przeciwny od zamierzonego (rozwiązać natychmiast CBA!!!) jak sądzę przez twórców programu wniosek: okazuję się że zarówno Marczuk Pazura jak była i posłanka Platformy Sawicka były totalnymi idiotkami i bezdennymi kretynkami, które dały się okręcić wokół palca wioskowemu dandysowi i wsiowemu żigolakowi, który nie dość że jak wypiję kieliszek wódki to rzyga naokoło siebie jak nawalony kot, to jeszcze nie umie prowadzić swojego szpanerskiego „porszaka” bo co ruszy nim z miejsca to obetrze a to błotnik, a to zderzak a nawet czasem drzwi urwie. Jakby tego było mało, jest skoncentrowanym na swoim wyglądzie jak hollywoodzki pedzio prowincjonalnym burakiem i nosi się z elegancją ruskiego, nażelowanego buca.
Jak takie dwie światowe divy umiejące z całą pewnością jeść nożem i widelcem delikatne bezy i wykwintne ptysie mogły ulec wątpliwemu urokowi takiej nędznej kreatury pozostanie na zawsze zagadką. Przynajmniej dla tej częsci wiernej widowni stacji pana Waltera, która daję się jeszcze nabrać na takie grepsy.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)