0 obserwujących
75 notek
86k odsłon
186 odsłon

Dwa światy. Relacja z wycieczki do rzeczywistości RRK

Wykop Skomentuj8

1.

Odkryłem ostatnio, że naprawdę istnieją obok siebie dwie równoległe, choć kompletnie różne rzeczywistości. W jednej żyją, na przykład, Jarosław Kaczyński, wdowy po śp. Przemysławie Gosiewskim oraz Zbigniewie Wassermannie, oraz blogerzy tacy jak Free Your Mind, kataryna, Rolex czy seawolf (pozwoliłem sobie przyjąć kolejność alfabetyczną, aby nie rodzić podejrzeń o chęć uchybienia komukolwiek). Druga rzeczywistość jest niemal identyczna jak pierwsza, lecz znajdują się w niej, żeby daleko nie szukać, poseł Kazimierz "Dzisiaj Napi****lę Wam O..." Kutz, posłanka Joanna Senyszyn, czy blogerzy w rodzaju redaktora Leskiego, obserwatorów wszelkiej maści, oraz Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej, Oknem z tej pierwszej rzeczywistości do drugiej (niestety, odwrotnie jest już gorzej) jest odbiornik telewizyjny lub komputer z dostępem do internetu. Ilekroć bowiem włączę jeden czy drugi szklany cycek (tego pierwszego, dzięki Bogu, mogę nie włączać miesiącami), mam osobliwe wrażenie patrzenia na rzeczy znajome lub do znajomych podobne, ale przecież absurdalne. To właśnie Rzeczywistość Numer Dwa. Ponieważ z natury jestem ciekawy i lubię poznawać nowe okolice, co jakiś czas otwieram onet.pl oraz gazeta.pl, aby dowiedzieć się, co tam w tej paralelnej Polsce słychać.

Dziś, na przykład, dowiaduję się o słusznym oburzeniu, jakie wśród blogerów wzbudza sterczący pod Pałacem Prezydenckim symbol polityki Kaczyńskich, symbol agresywny w swojej wyniosłości, nietolerancyjnie rzucający najczarniejszy cień podejrzeń na przechodzących obok niego wyznawców innych religii. Jak wiemy od redaktora Kuczyńskiego, symbol ten, pod którym w średniowieczu hordy krzyżowców wyrzynały pokojowo nastawionych czcicieli Allaha (czy aby na pewno w tym miesiącu Kościół już przeprosił?) ustawił pod Pałacem sam Szatan (w domyśle: Kaczyński). Jednak nie z nami takie sztuczki, Jarek - blogerzy portalu onet.pl dają odpór kaczystowskiemu fundamentalizmowi.

Symbole religijne mają swoje miejsce koniec, kropka. Jesteśmy państwem katolickim - takie stwierdzenie się utarło. Powinniśmy powiedzieć - większość z nas to katolicy. Co mają powiedzieć wyznawcy innej wiary? Z jakim państwem mają się utożsamić? Z każdego miejsca ma ich prześladować krzyż? - pyta dramatycznie blogerka drugie-wcielenie. Sama deklaruje się jako katoliczka. Wtóruje jej alliwres:

Religia jest osobnym tworem społeczeństwa, nie zaś elementem gry politycznej, czego ostatnio przedmiotem się stała.

Słusznie, słusznie, jak wspaniale punktuje ów bloger cyniczny pragmatyzm Kaczyńskiego, jego słynne "granie trumnami"! Araragi idzie krok dalej, wskazując, że ten posępny krzyż pogrąża w swym cieniu całą Warszawę:

Przeniesienie tego krzyża, który jest symbolem niedawnej tragedii, jest dla mnie czymś zupełnie oczywistym. Nie możemy ciągle żyć tą tragedią, śmiercią byłego prezydenta. Takie rzeczy się działy, dzieją i będą się dziać.

Ile to już razy w dziejach naszego kraju ginęli naraz prezydenci, dowódcy armii, marszałkowie Sejmu, Senatu, hierarchowie kilku wyznań - i jakoś nikt tego nie rozdmuchiwał, tak jak tera, do granic absurdu. No bo ileż można, ludzie?

2.

W mojej rzeczywistości krzyż jest znakiem zbawienia, nadziei, życia, zwyciężenia śmierci.
W tamtej: znakiem nietolerancji, obłudy, zawłaszczania państwa przez czarną mafię chciwych pedofilów.

W moim świecie ten konkretny krzyż jest ponadto znakiem pamięci, symbolem sprzeciwu wobec bezczelności "rządzących", znakiem wierności ideałom.
W tamtym - równoległym, choć przecież przeciwnym - to żałobne straszydło przypominające o okropnym tygodniu, kiedy rozszlochane tłuszcze owinięte biało-czerwonymi szmatami utrudniały poruszanie się po mieście i kraju, symbol "przekopków posmoleńskich i okołokrzyżowych" (cytat z jakiegoś nieznanego mi faceta zaproszonego wczoraj do TVN24).

W moim świecie
- "tak" wciąż jeszcze znaczy "tak";
- pederastia to zboczenie, a ci, którzy się swoją chorobą szczycą, to ludzie pozbawieni poczucia wstydu;
- wzrost poparcia dla kandydata z 12 punktów procentowych do 47 w ciągu trzech-czterech miesięcy to wielki sukces;
- kpiny ze zmarłych - bluźniercze chamstwo;
- a tchórzostwo - to nie tylko jedna z ułomności, ale sama ułomność najstraszliwsza.

W tamtej dziwnej rzeczywistości TVN-u, "GW" lub innych "zaprzyjaźnionych" mediów:
- "tak" oznacza "tak, chociaż w tym wypadku...";
- naturalny odruch wymiotny na widok obmacujących się facetów to słynna, wrodzona, polska homofobia;
- wzrost poparcia o 35 punktów procentowych w ciągu trzech-czterech miesięcy to żałosna klęska;
- drwiny ze zmarłych to inteligentne, choć kontrowersyjne dowcipy;
- a tchórzostwo nie istnieje - zamiast niego jest "zmysł polityczny", umiejętność wycofania się z bezzasadnych przecież roszczeń, zdolność do klepania się po plecach z kłamcami i mordercami.

Nawet jeżeli ten pierwszy świat idzie ku zagładzie (co wieszczą prorocy ze Świata Numer Dwa), to wolę żyć w nim niż w tym drugim, który podobno idzie w stronę świetlistej przyszłości. Reguły tego pierwszego są prostsze i po prostu zgodne z moim zdrowym rozsądkiem oraz sumieniem, a światło, w stronę którego raźno zmierza Rzeczywistość Numer Dwa, może okazać się światłem nadjeżdżającego pociągu.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale