Danuta Wałęsa przez długi czas pozostawała w cieniu swojego słynnego męża. Podczas, gdy trwał karnawał Solidarności, Lech Wałęsa brylował na salonach i wyrabiał sobie wizerunek pogromcy komunizmu. W tym samym czasie na jego żonę spadły obowiązki związane z wychowywaniem szóstki dzieci, do których wkrótce dołączyła jeszcze dwójka – Maria Wiktoria (ur. 1982) i Brygida (ur. 1985).
Fikcyjne małżeństwo
Dopiero po latach Danuta Wałęsa została szerzej doceniona, jednak jak była pierwsza dama wyznała w wywiadach, lat tych wcale nie wspomina dobrze. W głośnej rozmowie dla miesięcznika "Focus" stwierdziła nawet, że lata 80. przyniosły faktyczny kres jej małżeństwa z Lechem Wałęsą, które w pewnym momencie zaczęło istnieć tylko na papierze.
– Takim prawdziwym małżeństwem byliśmy przez 11 lat. Do sierpnia 1980 r. Był mąż i ojciec, ale już nie ten sam. Rodzina była tylko obok niego. Dzieci były, bo były. Mąż związał się z opozycją, wolnymi związkami pod koniec lat 70. To nie była nasza wspólna decyzja. To była jego wola. O niczym mnie nie informował – stwierdziła żona byłego prezydenta.
W kolejnym z wywiadów dla portalu medonet.pl, Danuta Wałęsa przyznała, że wychowanie ósemki dzieci praktycznie w pojedynkę nie było po prostu możliwe. Chociaż pomimo nieobecności męża starała się dawać z siebie wszystko, by zapewnić pociechom dobre dzieciństwo, stwierdziła, że po części "wychowały się same".
Gorzka refleksja Danuty Wałęsy
– Dziś myślę inaczej, bo wiem, ile wysiłku trzeba włożyć w wychowanie. Starałam się, jak mogłam, a jak był jakiś problem, na przykład martwiłam się, czy któreś z dzieci nie ma dysgrafii, to szłam do psychologa. Tyle że nie miałam dla nich tyle czasu, ile każde z nich by potrzebowało. Moje dzieci po trosze same się chowały. W stu procentach rady jako matka nie dałam... – wyznała Danuta Wałęsa.
Fot. Żona Lecha Wałęsy, Danuta Wałęsa/PAP arch.
Salonik24




Komentarze
Pokaż komentarze (36)