Rada Etyki Public Relations to na poziomie semantycznym taki sam absurd jak duszpasterstwo wojskowe. Oczywiście pasterze mają proste wyjaśnienie na tę okazję - ludzie zabijający się również potrzebują wsparcia duchowego. A jak cel swojego istnienia przedstawiają panie i panowie z REPR? Otóż jest to promowanie standardów etycznych, edukacja w dziedzinie etyki, wydawanie „opinii etycznych” etc. Nie wiem, jakie są źródła finansowania tak ambitnej działalności Rady. Jeśli jednak jej członkowie kosztem własnego czasu zajmują się edukacją polityków, tępią czarno-pijarowców z ich sztabów wyborczych i szukają kłamstw w przekazach medialnych koncernów, produkujących truciznę w butelkach to chwała im za to.
Niestety namacalne ślady działalności REPR pozostawia w postaci publikowanych decyzji. W ciągu ostatnich dwóch lat były to 4 opinie a od początku istnienia Rady w 2006 - jedno orzeczenie. Czyli zamiast skutecznej ofensywy mamy marginalną działalność ubraną w duże słowa. Teraz jednak nadszedł czas zmian i REPR postanowiła zadbać o własny PR, atakując blogera na podstawie anonimowej skargi. Pomimo tego, że Regulamin całkiem wyraźnie stanowi, że „Rada nie rozpatruje wniosków anonimowych.” Cóż, jaka etyka taka rada.



Komentarze
Pokaż komentarze