Blog
pismo sprawiedliwości społecznej
NOWY OBYWATEL
NOWY OBYWATEL http://nowyobywatel.pl/
88 obserwujących 541 notek 587277 odsłon
NOWY OBYWATEL, 6 kwietnia 2011 r.

Andrzej Smosarski: Walczyła o godność

Andrzej SmosarskiJolanta Brzeska była działaczką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Zaginęła 1 marca, tydzień później jej spalone zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim. Tragicznie zmarłą wspomina Andrzej Smosarski, działacz lokatorski.

***

Jaką osobą była Jolanta Brzeska?

Andrzej Smosarski: Jola Brzeska to jedna z założycielek Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Miała niesamowity instynkt prawny, potrafiła rozpoznać skomplikowaną sytuację prawną z opowieści pokrzywdzonego lokatora, często bez dokumentów sprawy, i trafnie coś doradzić. Jak w każdym stowarzyszeniu „interwencyjnym”, tak i do WSL trafia sporo osób, które pojawiają tylko, by coś załatwić, dowiedzieć czegoś, a później znikają, choć chcielibyśmy, żeby zostali i działali. Jola z pewnością należała do twardego rdzenia. Była solidarna z innymi lokatorami i konsekwentna w walce.

Do Stowarzyszenia przystąpiła razem z mężem, który zmarł na nowotwór kilka lat temu. Oboje żyli pod silną presją, zwłaszcza od chwili, gdy człowiek, który przejął ich dom, włamywał się do nich, usiłował odciąć zawiasy, by wedrzeć się do środka. Podejrzewamy, że sytuacja mieszkaniowa mogła mieć wpływ na pogorszenie się stanu zdrowia męża Joli. Ona sama bardzo mocno przeżyła tę śmierć. Na jakiś czas nieco wycofała się z działalności, ale gdy doszła do siebie, rozpoczęła pracę z dawną energią.

W ostatnim czasie Jola była zdenerwowana swoją sytuacją mieszkaniową, bo konflikt z nowym właścicielem ciągle narastał. Marek Mossakowski, który przejął kamienicę zamieszkałą przez Jolę, podjął działania komornicze, miała nastąpić licytacja części majątku ruchomego. Liczyła się z tym, że utraci dorobek swojego życia. Nie była osobą zamożną, ale oczywiście posiadała wiele rzeczy osobistych. Miała też pamiątki z różnych etapów życia, które teraz chciano jej odebrać.

Była bardzo życzliwą osobą. I bardzo precyzyjnie rozumującą. Zastanawiamy się w Stowarzyszeniu, czy nie trafiła na ślad jakiejś afery związanej z reprywatyzacją, bo naprawdę miała prawniczego nosa. Posiadała umiejętność kojarzenia faktów czy sytuacji, wyłapywania szczegółów, rozumienia kontekstów Byliśmy kiedyś na szkoleniu prawnym u Piotra Ikonowicza. Piotr przedstawił problem, którego sam nie umiał początkowo rozwiązać, a Jola go rozwikłała w trzy minuty! W Stowarzyszeniu dużą rolę odgrywa zwykłe ludzkie ciepło i więzi międzyludzkie. Jedną z osób, która stworzyła taki klimat była Jola Brzeska.

Jak pani Jola weszła w konflikt z Mossakowskim?

A.S.: Budynek, w którym mieszkała, został zreprywatyzowany, przejął go Marek Mossakowski, znany w Warszawie jako człowiek, który wyciąga ręce po wiele budynków. Wszędzie tam, gdzie się pojawia, natychmiast następuje gwałtowny wzrost czynszów. Usiłuje opróżnić budynek z wieloletnich lokatorów, a następnie przekształca w miejsce najmu rynkowego lub wystawia mieszkania na sprzedaż. Pod jego „panowaniem” czynsz to już złotych nie setki, a tysiące,

Jola mieszkała w ponad 70-metrowym mieszkaniu, za które Mossakowski żądał prawie trzech tysięcy złotych miesięcznie. Tak potworne uderzenie w podstawy bytu przyszło znienacka do osoby, która zawsze stała na własnych nogach. Dla niej, jako emerytki, taki czynsz był nie do zapłacenia, mimo że nie była osobą bardzo ubogą. Zresztą problem reprywatyzacji nie dotyczy tylko osób w bardzo złej sytuacji materialnej. Przejęcie kamienicy może pogrążyć praktycznie każdą rodzinę o przeciętnych dochodach. Jola nie zgodziła się na podwyżkę czynszu i sprawa jej zasadności trafiła do sądu.

Wspólnie z Jolą i innymi lokatorami od lat próbowaliśmy zabiegać u władz Warszawy o rozsądną politykę mieszkaniową. Jeżeli miasto oddaje kamienicę, w efekcie czego nagle rosną opłaty i lokatorzy nie są w stanie wytrzymać presji czynszowej, to musi istnieć jakaś alternatywa dla tych ludzi, by mieli możliwość przeprowadzenia się do budynku w zasobie publicznym, gdzie ceny czynszu są regulowane. Jola też wystąpiła o możliwość przeniesienia do lokalu komunalnego. Nie upierała się, że musi zostać w dotychczasowym lokalu, mimo że mieszkała tu od 1951 r. i to była jej przestrzeń, jej życie, coś bardzo ważnego. Aby mieć prawo do lokalu komunalnego, nie wystarczy być w potrzebie mieszkaniowej, nie wolno też przekraczać niewielkiego dochodu. Ruchowi lokatorskiemu w stolicy udało się wymóc zwiększenie kryteriów dostępu do lokali komunalnych dla osób z budynków zreprywatyzowanych, ale mieszkań brakuje i – jak nam powiedziano już po tragicznej śmierci Joli – „sprawa była w toku”, choć dzięki zmianom nie było wątpliwości, że prawo do lokalu komunalnego jej przysługuje.

Kamienicznika denerwował fakt, że Jola pozostawała w dotychczasowym mieszkaniu, wywierał naciski, domagał się pieniędzy. To powodowało, że Jola żyła w ciągle wzrastającym napięciu i to było widać. Stowarzyszenie pomagało przetrwać jej tę sytuację. Miała kontakt z innymi ludźmi w podobnej sytuacji, co pomagało jej nie załamywać się i jakoś rozładować stres. Nie zmienia to faktu, że wiele lat żyła jednak w sytuacji osaczenia, ze świadomością, że ma do czynienia z facetem znanym ze swej brutalności i zwykle niestety działającym efektywnie – ludzie z przejętych przez niego kamienic zazwyczaj wyprowadzają się z lokali bądź są eksmitowani. W budynku przy ulicy Nabielaka, w którym mieszkała, została ostatnią osobą, która się broniła. Dla mnie jest oczywiste, że była to również walka o godność, nie tylko o mieszkanie. Jej własna, głęboko osobista przestrzeń nie powinna być obiektem ataków. Dla tych wszystkich ludzi, którzy byli wprowadzani do lokali komunalnych od lat 40., stanowią one podstawową przestrzeń bytu. Nie są to wprawdzie ich prywatne mieszkania, bo na takie ich nie stać, ale to całe dekady ich życia, radości, smutków, chwil przeżywanych z najbliższymi. Pojawiły się krzywdzące pogłoski, że Jola była jakąś desperatką. To absolutna nieprawda. Poddana wielkiej presji, była osobą zrównoważoną, bardzo sprawną intelektualnie. Twardą polską kobietą, która podjęła walkę, aby uratować się od bezdomności, przeżyć zamach na podstawy bytu i dorobek życia.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Blog pisma NOWY OBYWATEL

okładka aktualnego numeru kwartalnika „Nowy Obywatel” Piszą:
Krzysztof WołodźkoJarosław Górski

Kontakt Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” ul. Piotrkowska 5 90-406 Łódź

Okładka książki E. Abramowski Braterstwo, solidarność, współdziałanie.

obywatel na facebook

Czy masz świadomość, audycja społeczno-ekologiczna

Banner serwisu lewicowo.pl

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @PROROK.LEBIODA Oj, to niedobrze. Dzięki! :-) KW
  • @jazmig Że też Benedykt XVI nie zapytał jazmiga o zdanie przed publikacją encykliki. Skandal...
  • @Lubicz Dla spokoju sumienia burżuazja ma charytatywę nie lewicę. ;-) Zaś lListki figowe...

Tematy w dziale