Dni mijają a zaciekła dyskusja na temat zakwestionowanej w piątkowe popołudnie ustawy lustracyjnej nie gaśnie. Jak wielu innych dokonałem serii komentarzy pod wpisami innych blogowiczów - czas na małe resume, a nie będzie ono niestety optymistyczne dla większości zwolenników lustracji, dekomunizacji i dezubekizacji - w tym mnie.
Fakty są smutne - Trybunał Konstytucyjny zakwestionował prezydencką ustawę lustracyjną w sposób uniemożliwiający jej wykonanie. Więcej - w uzasadnieniu wyroku dano do zrozumienia iż KAŻDA próba otwarcia archiwów IPN zostanie zakwestionowana czym Trybunał w moim odczuciu przekroczył swoje kompetencje a także złamał art. 32 Konstytucji RP który głosi:
Art. 32.
1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2.Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Tymczasem w sentencji wyroku czytamy iż TK nie zezwala na zlustrowanie rektorów i prorektorów uczelni niepublicznych choć zgadza się na lustrację rektorów i prorektorów uczelni publicznych, to samo dotyczy właścicieli prywatnych stacji radiowych telewizyjnych oraz wydawców prasy. Zupełnie jakby w uczelniach niepublicznych kształcono Marsjan a nie ludzi a media prywatne w odróżnieniu od państwowych nie robiły ludziom wody z mózgu - do lustracji byłaby w zasadzie jedynie TVP z której jak wiemy wielu dziennikarzy z jakichś przyczyn uciekło do mediów prywatnych.
Powyższe jest ciekawe także biorąc pod uwagę fakt iż akurat w okolicy wejścia w życie dopiero co uchylonej ustawy szefowie ITI zrezygnowali z członkostwa w radzie nadzorczej TVN gdzie podlegaliby lustracji jako właściciele środków przekazu...
Jedźmy dalej - kuriozalny jest sam przebieg procesu ale o tym napisał już Galba w swoim blogu więc nie będę dublował - ciekawe jest za to coś innego: Mianowicie o ile PiS konsekwentnie uważa że całkowite otwarcie archiwów IPN jest rozwiązaniem po które można sięgnąć jedynie w OSTATECZNOŚCI (z czym ja osobiście się nie zgadzam bo jawność częściowa zawsze była, jest i zawsze będzie źródłem domysłów i pomówień) o tyle mocno zastanawiający jest fakt iż wszystkie inne ugrupowania polityczne z najzacieklejszymi przeciwnikami lustracji włącznie stali się nagle gorącymi orędownikami całkowitego otwarcia archiwów. Mogłoby to napawać optymizmem gdyby nie fakt, iż sędzia Stępień w uzasadnieniu wyroku uchylającego lustrację powiedział WYRAŹNIE,że jakiekolwiek próby otwarcia archiwów IPN spotkają się z kontrakcją ze strony Trybunału Konstytucyjnego - a skoro IPN, to należy się spodziewać podobnej reakcji na ewentualne ustawy dekomunizacyjne czy dezubekizacyjne. I zarówno politycy SLD, PO, LiD-u czy PSL jak i ich medialne zaplecze doskonale zdają sobie z tego sprawę. Mogą bez konsekwencji promować jawność bo wiedzą że jawności tak czy inaczej nie będzie, nawet jeśli na 460 posłów 460 zagłosuje za - prawo przepadnie w trzeciej izbie do której - przypominam - skargę może wnieść KAŻDY obywatel, nie tylko poseł Kalisz czy poseł Szmajdziński ale także Ziutek Maliniak, ja albo siostry szwagra brata pani Stępniowej kolega. I pozamiatane. Tak więc...
- Powiedz mi po co jest ten miś?
- Właśnie, po co?
- Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
- Protokół zniszczenia...
- Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach!


Komentarze
Pokaż komentarze