Zasubskrybowałem sobie newsletter z Interii. Wygodna rzecz, zestaw newsów przychodzi mi na skrzynkę, mam wszystko w pigułce i mogę sobie poskakać po linkach - duża wygoda, polecam każdemu.
W dzisiejszej prasówce wypatrzyłem link o zachęcającym tytule: "Takiej kampanii Polska jeszcze nie widziala". Otwieram, czytam i... Mało wątroby ze śmiechu nie wyplułem. Czemu? Ano dlatego:
...Politycy Platformy nie chcą pierwsi atakować, ale przygotowali duży zestaw "haków" na politycznych oponentów, który w każdej chwili są gotowi użyć. Różnicą wobec wyborów sprzed dwóch lat ma być też przygotowanie kandydatów. Każdy działacz ma znać przynajmniej podstawy programu partii. - Od kilku tygodni posłowie przechodzą specjalne szkolenie, ujawnia Chlebowski...
No i teraz pytanie: Czyż oni nie są słodziutcy? No powiedzcie sami, czyż to nie rozkoszne?
A jest jeszcze drugi punkcik:
Najważniejszą zasadą, jaka tym razem będzie obowiązywać kandydatów, stanie się zakaz mówienia o jakichkolwiek koalicjach powyborczych. - To był nasz największy błąd. Zapowiadając z góry współpracę z PiS, ułatwiliśmy odpływ części elektoratu do partii braci Kaczyńskich, bo wielu ludzi uznało, że niewiele się różnimy, mówi Zbigniew Chlebowski.
Jak u Gogola - było smieszno to teraz musi być straszno. Argumentację Chlebowskiego można by od biedy zrozumieć ale jest pewien szkopuł: PO uzyskała bardzo dobry wynik wyborczy dwa lata temu gdy zapowiadała koalicję z PiS. Podkreślam ów bardzo dobry wynik, bo hasła wyborcze miała PO odważne, dużo bardziej odważne PiS i mogące wystraszyć co bardziej bojący się rewolucyjnych zmian elektorat. Co było potem wiemy, aktywność partii Tuska ograniczyła się do becikowego MkII i czujnego czatowania w sejmie na wypadek nagłej potrzeby zwołania konferencji prasowej co raz wykorzystano - przy okazji sprawy "taśm Beger", zachowowczy elektorat powinien więc być ukontentowany, no chyba że Tusk znów go czymś wystraszy. Gorzej z częścią konserwatywno - liberalną, oni wciąż stanowią znaczną siłę która jak podejrzewam może zadecydować o zwycięstwie lub porażce wyborczej a której nie wolno powiedzieć w oczy że idziemy do władzy z SLD. Stąd "koalicyjna cisza" Chlebowskiego...
Skąd ta opinia?
Ano stąd, że w POPiS tradycyjnie nie wierzę. Mieszkam w Warszawie i miałem okazję popatrzeć co się działo jak Lech Kaczyński wdepnął w kaka pozostawione po ekipie Piskorskiego, stąd brak opcji takiego współdziałania bo skończy się jak z Lepperem. Aferą. Dlatego PO pójdzie tam gdzie ma zbieżność interesów. PRAWDZIWYCH interesów, nie retorycznych. Bo program rzecz nabyta...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)