Andrzej Zbierzchowski Andrzej Zbierzchowski
34
BLOG

Świat nie widział!

Andrzej Zbierzchowski Andrzej Zbierzchowski Polityka Obserwuj notkę 5

Zasubskrybowałem sobie newsletter z Interii. Wygodna rzecz, zestaw newsów przychodzi mi na skrzynkę, mam wszystko w pigułce i mogę sobie poskakać po linkach - duża wygoda, polecam każdemu.

W dzisiejszej prasówce wypatrzyłem link o zachęcającym tytule: "Takiej kampanii Polska jeszcze nie widziala". Otwieram, czytam i... Mało wątroby ze śmiechu nie wyplułem. Czemu? Ano dlatego:

...Politycy Platformy nie chcą pierwsi atakować, ale przygotowali duży zestaw "haków" na politycznych oponentów, który w każdej chwili są gotowi użyć. Różnicą wobec wyborów sprzed dwóch lat ma być też przygotowanie kandydatów. Każdy działacz ma znać przynajmniej podstawy programu partii. - Od kilku tygodni posłowie przechodzą specjalne szkolenie, ujawnia Chlebowski...

No i teraz pytanie: Czyż oni nie są słodziutcy? No powiedzcie sami, czyż to nie rozkoszne?

A jest jeszcze drugi punkcik:

Najważniejszą zasadą, jaka tym razem będzie obowiązywać kandydatów, stanie się zakaz mówienia o jakichkolwiek koalicjach powyborczych. - To był nasz największy błąd. Zapowiadając z góry współpracę z PiS, ułatwiliśmy odpływ części elektoratu do partii braci Kaczyńskich, bo wielu ludzi uznało, że niewiele się różnimy, mówi Zbigniew Chlebowski.

Jak u Gogola - było smieszno to teraz musi być straszno. Argumentację Chlebowskiego można by od biedy zrozumieć ale jest pewien szkopuł: PO uzyskała bardzo dobry wynik wyborczy dwa lata temu gdy zapowiadała koalicję z PiS. Podkreślam ów bardzo dobry wynik, bo hasła wyborcze miała PO odważne, dużo bardziej odważne PiS i mogące wystraszyć co bardziej bojący się rewolucyjnych zmian elektorat. Co było potem wiemy, aktywność partii Tuska ograniczyła się do becikowego MkII i czujnego czatowania w sejmie na wypadek nagłej potrzeby zwołania konferencji prasowej co raz wykorzystano - przy okazji sprawy "taśm Beger", zachowowczy elektorat powinien więc być ukontentowany, no chyba że Tusk znów go czymś wystraszy. Gorzej z częścią konserwatywno - liberalną, oni wciąż stanowią znaczną siłę która jak podejrzewam może zadecydować o zwycięstwie lub porażce wyborczej a której nie wolno powiedzieć w oczy że idziemy do władzy z SLD. Stąd "koalicyjna cisza" Chlebowskiego...

Skąd ta opinia?

Ano stąd, że w POPiS tradycyjnie nie wierzę. Mieszkam w Warszawie i miałem okazję popatrzeć co się działo jak Lech Kaczyński wdepnął w kaka pozostawione po ekipie Piskorskiego, stąd brak opcji takiego współdziałania bo skończy się jak z Lepperem. Aferą. Dlatego PO pójdzie tam gdzie ma zbieżność interesów. PRAWDZIWYCH interesów, nie retorycznych. Bo program rzecz nabyta...

O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły! Albowiem w kraju tym zaczarowanym gdzie – jak w złej bajce – ludźmi rządzą osły jakież tu mogą być właściwie zmiany? Tu tylko szpiclom coraz większe uszy rosną, milicji – coraz dłuższe pałki, i coraz bardziej pustka rośnie w duszy, i coraz bardziej mózg się robi miałki. Tu tylko może prosperować gnida, cwaniak i kurwa, łotr i donosiciel... Janusz Szpotański (ok. 1975) Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób. — Oscar Wilde Madness Of The Crowds - Helloween Sightless the one who relays on promise Blind he who follows the path of vows Deaf he who tolerates words of deception But they who fathom the truth bellow Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game Guilty the one with his silent knowledge Exploiting innocence for himself Dangerous he whom our faith was given Broad is the road leading straight to hell Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game Dangerous he whom our faith was given Broad is the road leading straight to hell Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game „...czasem mam ochotę powiedzieć prawdę, ale to zabrzmi dziwnie, w tej mojej funkcji mówienie prawdy nie jest cnotą, nie za to biorę pieniądze, i nie to powinienem tu robić” Donald Tusk, Przekrój nr 15/2005 Lemingi maszerują do urn Tam gdzie gęsty las, a w lesie kręta ścieżyna kończą się raptownie, zaczyna się ogromne urwisko. Stromy, idealnie pionowy brzeg opada ku skłębionemu morzu parskającemu bryzgami piany i bijącemu wściekle o skały. Nad tą przepaścią siedziały beztrosko dwa lemingi i wesoło majtały nóżkami. - No i widzisz? - mówi jeden - Wiele nas to kosztowało, balansowaliśmy na granicy instynktu i zdrowego rozsądku, walczyliśmy z nieznaną siłą, na naszych oczach tysiące pobratymców runęło w dół ale my nie! Nam się udało! Jesteśmy ostatnimi żyjącymi przedstawicielami gatunku. Jesteśmy debeściaki hi hi hi... Tymczasem nieopodal, uważnie przepatrując knieję, przedzierał się przez gąszcze strażnik leśny Edward - przyjaciel i niezastąpiony opiekun wszystkich leśnych stworzeń. Właśnie usłyszał dziwne popiskiwanie i głęboka bruzda troski przecięła jego ogorzałe czoło. "Pewnie jakieś zbłąkane maleństwa kręcą się tu samotne" - pomyśał - "Czas po raz kolejny udowodnić swą szlachetność - i pomóc w potrzebie!". - Hop hop! - zawołał. Lemingom nie trzeba było dwa razy powtarzać...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka