Pani Alicja Tysiąc wygrała apelację przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. A tam, wygrała - Trybunał w ogóle odmówił rozpatrywania odwołania rządu polskiego - bez żadnego uzasadnienia. No cóż, można i tak, choć w moim odczuciu jest nieco dziwne że Trybunał Praw Człowieka nie uznał praw dziecka pani Tysiąc. Co kwalifikuje go do zmiany nazwy na Europejski Trybunał Praw Niektórego Człowieka.
Sam mam dwójkę dzieci. Do czasu zostania ojcem moje poglądy na aborcję były liberalne, teraz to się zmieniło. Patrząc na roześmiane pysie moich szkrabów jakoś nie mogę sobie wyobrazić sytuacji w której kobieta przerywałaby ciążę w którą zaszła ze mną. I nie ze mną w sumie także - w końcu niechciane dziecko zawsze można zostawić w szpitalu a w przypadku pani Tysiąc (a więc dużej wady wzroku) poród zawsze może zostać sfinalizowany poprzez cesarskie cięcie. Wreszcie: Nie polski rząd pani Tysiąc ciążę zafundował żeby teraz miał jej płacić alimenta.
No ale głos rozsądku głosem rozsądku a orzeczenie Trybunału to całkiem inna bajka. Bajka która nakazuje rządowi zapłacić pani Tysiąc 25 tysięcy Eu + koszty. Życie malucha niewątpliwie jest tyle warte i na to z przyjemnością się zrzucę, także na każde następne uratowane od śmierci dziecko.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)