Najwyraźniej zleceniodawcom mocno się spieszy...
Nie będę cytował wypowiedzi Waldemara Pawlaka dla Kommiersanta, zrobiła to "Rzeczpospolita" a odnieśli się do sprawy red. Janke i Foxx w swoich blogach. Ja skupię się na tym, co napisalem już we wcześniejszych wpisach: Nowa władza idzie na całość. Przed wyborami ABW alarmowała o wzmożonej aktywności rosyjskiego wywiadu w Polsce i krajach w których Polska ma interesy energetyczne - głównie na Litwie (Możejki, Ignalin). Z kolei TW "Czarny", TW "Fred" wg. tzw. "Listy Nizieńskiego" zaprasza do Polski na czas wyborów Wladimira Czurowa, jednego z najbliższych współpracowników Putina). W międzyczasie Parkiet donosi o zamiarze wyprowadzenia z PGNiG akcji wartych 4,4 mld zł. W dniu wyborów 99,99% obwodowych komisji wyborczych dostaje w prezencie trzy godziny między zamknięciem lokali wyborczych a końcem ciszy wyborczej. Łukoil przejmuje stacje Jet. Gazprom dogaduje się z BP. Chodzą słuchy o objęciu prezesury w Orlenie przez KO DI "Must" i jednocześnie pojawia się info o planach przejęcia Orlenu przez Łukoil przed którym obroną miała być fuzja Orlenu i Lotosu a której - co wyraźnie napisano w powyżej podlinkowanym tekście nowa władza jest przeciwna - symptomatyczne i nietrudne do rozszyfrowania... Tyle ciekawych rzeczy w ciągu półtora miesiąca a teraz dochodzi wypowiedź Pawlaka...
A wyborcy PO są obrażeni kiedy każę im się zgłaszać do ambasady Rosji po ordery :) Po części złośliwie, bo wiem że Rosjanie nigdy nikomu za nic wdzięczni nie byli, nie są i nie będą a zobowiązania załatwiają najczęściej strzałem w tył głowy...
I jak zwykle cytat na okoliczność - znów Suworow:
Krople rosy na butach. Brnę w wysokiej, mokrej trawie w stronę jeziora. Wokoło brzozy i jodły. Czubki choinek obwarowały wodę gęstym częstokołem. Cisza dzwoni w uszach. Żeby tylko nie nadepnąć na suchą gałąź, nie naruszyć spokoju tej czystej wody, tej kryształowej przejrzystości nieba i różowych szczytów gór. Kiedyś przyjdzie tutaj Specnaz, ale miękkie obuwie dywersantów nie zakłóci tej ciszy. A po nich z hukiem i wyciem przejdzie tędy 6. Gwardyjska Armia Pancerna. I znowu cisza. Mały, przytulny obóz koncentracyjny na brzegu jeziora nie zburzy tej sielanki. Może będę komendantem obozu, a może zwyczajnym zekiem — współtowarzyszem niedoli miejscowych socjalistów i pacyfistów. Tak było zawsze: kto pierwszy wita Armię Czerwoną, ten pierwszy pada pod jej ciosem.
Zorza zwiastuje nadchodzący dzień. Zaraz wschód słońca. Już niebawem zza górskich szczytów wytrysną kaskady światła. Jeszcze moment i ogłuszający szczebiot triumfalnym hymnem powita światłość. Na razie cisza. Natura zamarła na chwilę przed wybuchem olśnienia, radości i życia.
Kto podziwia ten widok? Tylko ja. Witia-szpieg. No i mój agent nr 299. Skrada się do jeziora od drugiej strony. Czy zdaje sobie sprawę, że w tej właśnie chwili obaj przygotowujemy na tym pięknym brzegu teren pod budowę kacetu? Czy stary dureń pojmuje, że obaj możemy się znaleźć w tym malowniczo położonym łagrze, a jego agenturalny numer kodowy może być jego przyszłym numerem obozowym? Ja to co innego. Nie wiem, co począć, urodziłem się i wychowałem w tym systemie. A ta zakuta pała pomaga nam z własnej, nieprzymuszonej woli. Jeżeli komuniści nie postawią mnie pod mur, jeżeli nie spalą mnie żywcem w krematorium i nie zatopią na przepełnionej barce, lecz zrobią mnie komendantem łagru, wtedy wszystkich tych wolontariuszy umieszczę w osobnym sektorze i nie dam im nawet kęsa. Niech pożerają się nawzajem. Niech każdego dnia ustalają, kto z nich jest najsłabszy. Niech każdy boi się zmrużyć oka, żeby nie udusili go we śnie i nie zjedli. Wtedy może zrozumie, że nie ma na świecie harmonii i być nie może. Że każdy musi bronić sam siebie. Do diabła, żeby też zechcieli zrobić mnie komendantem obozu!
A teraz bijcie.
I to szybko, bo już niedługo możecie nie mieć czym...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)