III RP umiera w boleściach, rzucają nią konwulsje ale jeszcze dyszy. Jedną z potężniejszych drgawek kalekiego systemu spłodzonego in vitro z PRL-owskiej nomenklatury przesuniętej do biznesu (na którym to PRL-owska nomenklatura zna się jak żaba na fizyce kwantowej) i solidarnościowego kierownictwa umieszczonego w parlamencie i rządzie (na rządzeniu solidarnościowe kierownictwo zna się jak komuniści na biznesie) było wysokie zwycięstwo wyborcze PO w październiku tego roku. PO wygrała - i ma teraz kłopot straszliwy. Nawała medialna jakiej poddany był PiS przez dwa lata swoich rządów spowodowała, że partia Tuska spaliła za sobą wszystkie mosty a i przed sobą także - w sytuacji obecnej nie jest już możliwa restytucja status quo sprzed Afery Rywina - opinia publiczna dowiedziała się o zbyt wielu sprawkach z czasów rządów postkomunistów i ich kryptokomunistycznych, koncesjonowanych solidarnościowych kumpli. Nomenklaturowy biznes stracił swoje polityczne zaplecze (obecna władza czy chce czy nie chce musi coś zrobić z gorącymi kartoflami które znalazły się w jej rączkach - zbyt duży był szum aby teraz tak ni stąd, ni zowąd ukręcić łeb sprawom Sawickiej, Stokłosy czy Krauzego, także Kamiński może się okazać trudniejszym orzechem do zgryzienia niż się zdaje. Pomoc służb staje się wątpliwa - ABW dostała silną konkurencję w postaci CBA, WSI przestały istnieć, jakiekolwiek ruchy kadrowe z użyciem byłych żołnierzy WSI zostaną natychmiast nagłośnione - Michnik stracił monopol na mówienie ludziom co jest słuszne i przemilczanie newsów niewygodnych. PO została na placu boju sama. Bez służb, bez mediów, z naruszonym status quo, z kłopotliwymi sprawami do rozwiązania w rękach. I z tymi wszystkimi słowami rzuconymi między listopadem 2005 a październikiem 2007, słowami, które prędzej czy później ktoś partii Tuska wypomni a których lepiej było nie wypowiadać, podobnie jak lepiej było swego czasu Michnikowi siedzieć cicho ze sprawą Rywina. Nerwy nigdy nie są dobrym doradcą, zwłaszcza gdy chodzi o wielkie stawki. A chodzi, i te rywinowe 17 milionów dolarów za ustawę medialną to jest pikuś przy tym co mamy obecnie.
Obecną sytuację na scenie politycznej ponownie obserwuję z dużym, wciąż rosnącym zaciekawieniem. Jak wyżej napisałem - PO jest w kropce. Ukręcanie łba IV RP może okazać się szkodliwe dla zdrowia, z kolei bierności i kontynuacji tego co robił PiS wyborcy mogą nie wybaczyć po tym czego się nasłuchali, zwłaszcza o minister Fotydze. Jaka jest trzecia droga? I czy w ogóle jest jakaś, zwłaszcza gdy się ma w kieszeni taką petardę jak TW "Leopold" którego pełne dossier jakoś nie może pojawić się na stronach katalogu IPN choć figuruje w kartotekach inwentarzowych SB? Nikt mi nie wmówi że w Platformie nie wiedzą. Od przełomu maja i czerwca 1992 wie każdy kto choć trochę się interesuje polityką...
Partia Donalda Tuska już dwa razy ponosiła klęskę - raz jako KL-D w roku 1993, drugi - jako UW w 2001. Czy po trzeciej klęsce wystarczy ponowna zmiana szyldu lub fuzja jak to przećwiczono w razach poprzednich?
Obawiam się, że tym razem może to być mało. Bo z kim tu się połączyć? Z sierotami po Kaczmarku i Łyżwińskim? Z Giertychem? Z SLD? Coś czarno widzę...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)