Dziś w trójce dyskusja na temat protestów płacowych górników, nauczycieli i lekarzy - także tych ze świeżymi specjalizacjami. Wypowiadali się Marek Borowski, złotousta Julia Pitera i bodajże Jarosław Kalinowski który powiedział rzecz ciekawą:
"NIE MOŹNA DAĆ PODWYŹEK BO W WYNIKU PISOWSKIEGO OBNIŹENIA SKŁADKI RENTOWEJ SPADŁY WPŁYWY DO BUDŹETU PAŃSTWA".
Z całego tego trójkowego blablabla tylko to jedno zdanie warte jest zapamiętania. Z dwóch opcjonalnych powodów:
a) Albo Jarosław Kalinowski łże jak pies wykorzystując ignorancję słuchaczy którzy nie wiedzą, że składka rentowa nie trafia do budżetu Państwa tylko do ZUS.
b) Albo Jaroslaw Kalinowski mówi prawdę, co oznacza że pieniądze które każdy obywatel wpłaca na ZUS są pieniędzmi, które Państwo defrauduje na bieżące wydatki a ZUS to instytucja przykrywka dla kolejnego podatku który nie ma niczego wspólnego z naszymi przyszłymi emeryturami. Konkluzja? Kapitał początkowy dla naliczenia którego musiałem tłuc się po Warszawie z wnioskami (ja to ja, są tacy co musieli tłuc się po całej Polsce i szukać archiwów zlikwidowanych przedsiębiorstw) jest picem na wodę a moja emerytura jest kwestią dobrej woli przyszłych rządów.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)