Andrzej Zbierzchowski Andrzej Zbierzchowski
251
BLOG

Amber Gold z ludzką twarzą

Andrzej Zbierzchowski Andrzej Zbierzchowski Polityka Obserwuj notkę 2

 Ostatnimi czasy w internecie karierę robi bardzo sympatyczna fotka i jeszcze sympatyczniejszy filmik o Premierze Tusku. Premier siedzi na trybunach stadionu gdańskiej Lechii (znając Jego kibicowskie upodobania a i po szaliku na szyi sędziego Milewskiego wnosząc) i ze skupieniem obserwuje boiskowe wydarzenia. Później chyba pada bramka, z zachowania Donalda Tuska wnosząc - skupione oblicze rozpromienia się i Premier zaczyna przybijać "piątki" z siedzącymi wokół Niego osobami.

Donald Tusk jest łatwo rozpoznawalny. Sędzia Milewski także.

Tylko że nie daje mi spokoju jedno podstawowe pytanie: Czego to zdjęcie i ten filmik ma dowodzić? Że panowie widoczni na materiale się znają? To oczywiste już od jakiegos czasu. Że przybijają z sobą "piątki"? 

No litości, nieraz byłem na Legii i nieraz po golu dla "Wojskowych" przybijalem "piątki" z siedzącymi wokół mnie osobami. A są mecze, na których "piątka" to lajcik bo ludzie rzucają się sobie w objęcia - jak chocby po golu Fedoruka w słynnym "finale ligi" - krwawym horrorze z Górnikiem Zabrze 15.06. 1994 roku.

Tak więc nie widzę w całej sprawie niczego wielkiego ani odkrywczego. A co widzę?

Ano widzę medialną wrzutkę na ocieplenie wizerunku widocznych na zdjęciu osób. Swoje chlopaki, żyją piłką, kibicuja kulturalnie w przeciwieństwie do kibolii z Żylety. Nie ma żadnego ryzyka - mleko i tak się wylało, relacje wyszły na jaw dzięki Samuelowi Pereirze więc jeżeli już pies nas złapał zębami za rękę to mu tę rękę wepchnijmy w pysk głębiej. Niech ma zajęcie.

A z drugiej strony poprawimy matką Madzi. Macie igrzyska to się bawcie. A deficytem, dlugiem publicznym i spadającym na łeb na szyje PKB się nie zajmujcie bo od tego są mądrzejsi.

O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły! Albowiem w kraju tym zaczarowanym gdzie – jak w złej bajce – ludźmi rządzą osły jakież tu mogą być właściwie zmiany? Tu tylko szpiclom coraz większe uszy rosną, milicji – coraz dłuższe pałki, i coraz bardziej pustka rośnie w duszy, i coraz bardziej mózg się robi miałki. Tu tylko może prosperować gnida, cwaniak i kurwa, łotr i donosiciel... Janusz Szpotański (ok. 1975) Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób. — Oscar Wilde Madness Of The Crowds - Helloween Sightless the one who relays on promise Blind he who follows the path of vows Deaf he who tolerates words of deception But they who fathom the truth bellow Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game Guilty the one with his silent knowledge Exploiting innocence for himself Dangerous he whom our faith was given Broad is the road leading straight to hell Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game Dangerous he whom our faith was given Broad is the road leading straight to hell Shout! Shout! The madness of the crowds hail insane The madness of the game „...czasem mam ochotę powiedzieć prawdę, ale to zabrzmi dziwnie, w tej mojej funkcji mówienie prawdy nie jest cnotą, nie za to biorę pieniądze, i nie to powinienem tu robić” Donald Tusk, Przekrój nr 15/2005 Lemingi maszerują do urn Tam gdzie gęsty las, a w lesie kręta ścieżyna kończą się raptownie, zaczyna się ogromne urwisko. Stromy, idealnie pionowy brzeg opada ku skłębionemu morzu parskającemu bryzgami piany i bijącemu wściekle o skały. Nad tą przepaścią siedziały beztrosko dwa lemingi i wesoło majtały nóżkami. - No i widzisz? - mówi jeden - Wiele nas to kosztowało, balansowaliśmy na granicy instynktu i zdrowego rozsądku, walczyliśmy z nieznaną siłą, na naszych oczach tysiące pobratymców runęło w dół ale my nie! Nam się udało! Jesteśmy ostatnimi żyjącymi przedstawicielami gatunku. Jesteśmy debeściaki hi hi hi... Tymczasem nieopodal, uważnie przepatrując knieję, przedzierał się przez gąszcze strażnik leśny Edward - przyjaciel i niezastąpiony opiekun wszystkich leśnych stworzeń. Właśnie usłyszał dziwne popiskiwanie i głęboka bruzda troski przecięła jego ogorzałe czoło. "Pewnie jakieś zbłąkane maleństwa kręcą się tu samotne" - pomyśał - "Czas po raz kolejny udowodnić swą szlachetność - i pomóc w potrzebie!". - Hop hop! - zawołał. Lemingom nie trzeba było dwa razy powtarzać...

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka