Jak donosi RMF24.pl: „NIK: Nagrody za 7,5 mln złotych. Resort Pawlaka złamał ustawę budżetową.” A jednocześnie czytając dalej:
„Zaznaczmy, że generalna ocena NIK-u dotycząca Ministerstwa Gospodarki jest pozytywna..."
Zatem nie rozumiem. Z jednej strony została złamana ustawa budżetowa. Oprócz kwestii nagród dochodzą jeszcze „nieprzemyślane” zakupy sprzętu komputerowego. Z drugiej wszystko jest ok. Przecież nic się nie stało. Afera taśmowa. Kiedy o było?! Nic się nie stało. Rodzinny interes? Przecież to sami fachowcy! Nic się nie stało. Ale skoro nic się nie stało, to czemu pan Śmietanko odwołany? Czemu Sawicki zdymisjonowany? Czemu wokół resortu tyle wrzawy i hałasu? No chyba nie dlatego, że nic się nie stało?
Patologia, która rządzi nie tylko rządem, ale też całym państwem, wraz z jego wszystkim organami pogłębia się. Bo dziwne nagrody to nie tylko domena rządu. W samorządach, urzędach wojewódzkich, dzielnicowych… wszędzie jest to obecne.
Pieniądze z budżetów miast są przyznawane jako nagrody osobom, które w zasadzie zasłużyły na nie tym, że są na wysokich stanowiskach. I tylko tym. Burmistrzowie, którzy wiedzą o swojej pracy tylko komu zadekretować pismo i ewentualnie gdzie się podpisać (a i to nie zawsze – przecież sekretarka podpowie). Dyrektorzy instytucji, które przynoszą zyski (ale nie przez dobrą pracę, lecz przez oszczędności na pracownikach). Ci, którzy w rzeczywistości nie mają do powiedzenia nic, ale nawet to nic potrafią ładnie opakować. Ci ludzie dostają nagrody. Potem znikają z telewizji. Znikają z mediów. Nie przyjmują interesantów. Nie odbierają telefonów. Aż kolejny kwartał się kończy i muszą na chwilę wrócić, co by ich nie pominięto… A co przez kwartał robili? Siedzieli cicho. Żeby się nie narażać. Skoro i tak niczego nie są w stanie dokonać to chociaż się wychylać nie będą.
Zatrudniane rodziny? Przecież Polska to najbardziej rodzinny kraj! W każdym urzędzie, na każdym szczeblu. Gdzie niegdzie kuzyn, wujek, siostra. A gdzie niegdzie absurd sięga wyżyn i umieszcza w jednym dziale, w jednym pokoju córkę z ojcem. Zatem co to za afera? Przecież to jest normalne. Niektóre instytucje nie mogłyby inaczej istnieć. Jest to całkowicie normalne… I faktycznie… nic się nie stało… A stało się coś?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)