P.T. P.T.
263
BLOG

Powód, jak powód, czyli Czeczenia po polsku...

P.T. P.T. Polityka Obserwuj notkę 2

              Wyścig mediów w zawodach pod nazwą „kto pierwszy sprzeda informacje”, powoduje straszny mentlik. Czasami czytając niektóre artykuły, czy oglądając newsy „na gorąco” można wyłapać kompletnie pozbawione sensu masy informacji przekazywane w sposób chaotyczny i wręcz nielogiczny. Tego typu przykładów mamy wiele choćby w kontekście próby zamachu, jaki miał być dokonany.

            Jeden przykład: „Niedoszły terrorysta” nienawidził polskiego rządu. Chciał go zniszczyć. Bo ten rząd jest ZŁY! Z naciskiem na ten. Zatem chciał on wykończyć rząd Donalda. I skrupulatnie się do tego przygotowywał. Nawet przeprowadzał próby wybuchów. Jego staranność i wszystkie przygotowania trwały od… 10 lat. Czyli jak rozumiem mamy do czynienia z jasnowidzem. W końcu na przestrzeni tego okresu mieliśmy już trzy rządy. A zamachowiec nienawidził konkretnie tego! Zatem 10 lat temu przewidział, że Donald dojdzie do władzy i już wtedy zaczął szykować arsenał, który akurat w 2012 roku chciał wymierzyć przeciwko władzy. Brawo.

            Poza tym, co wiele razy (od wczoraj) było wspominane (choć nie przez media) „zamachowiec” nie był wbrew temu co się przyjęło mówić osobą przeciętną. Sam fakt jego wykształcenia, (również jego żony, co rozumieją ludzie obracający się w środowisku naukowym), wykonywany zawód i wiedza na temat broni świadczą o tym, że był on daleko poza przeciętną. Możemy zatem założyć, że nie byłby na tyle głupi, aby nagrywać próby wybuchów w celach innych niż czysto naukowe. A już na pewno nie po to, żeby potem swoje „filmy” z taśmy przenieść na ulice.

            Spójrzmy na to z drugiej strony. Są pewne kwestie, które jeszcze nie zostały poruszone, jednak zakładam, ze w niedługim czasie zostaną. Aby lepiej zobrazować to co za chwilę napiszę posłużę się pewnym przykładem. Gdy w drugiej połowie lat 90-tych na obrzeżach Moskwy wybuchały bomby podkładane pod blokami mieszkalnymi, nikt nie miał wątpliwości, że podawane do opinii publicznej informacje na temat czeczeńskich rebeliantów są prawdziwe. Był to znakomity powód do uzyskania akceptacji społecznej w kwestii inwazji na Czeczenię. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się głosy mówiące o prowokacji. O tym, że to wcale nie Czeczeni podkładali te bomby. Choć nikt nie znalazł na to dostatecznych dowodów (podobnie jak na to, że to byli Czeczeni).

            Jednak w naszym kraju sytuacja jest zgoła inna. Co mogłoby zatem stanowić w Polsce, taką swoistą wojnę czeczeńską? Na przykład przepisy dotyczące inwigilacji i kontroli obywateli Rzeczpospolitej Polskiej. Choć jesteśmy jednym z najbardziej inwigilowanych narodów, to jednak od dłuższego czasu trwa walka o zaostrzenie przepisów. Naturalnie zaostrzenie względem obywateli. I tu nagle pojawia się znakomita ku temu okazja. W końcu takich prób zamachów może być więcej. Musimy zwiększyć kontrolę, aby sprawniej je ujawniać. Inaczej Polska stanie się plagą terroryzmu! Nie można naturalnie dać się uwieść teoriom spiskowym. Jednak jest to pewna teoria, w jakimś stopniu wyjaśniająca sytuację i nie twierdząca, że zamachowiec był „zamachowcem”.

            A tak na marginesie, to pojęcie „próba zamachu” (podawane przez media dość często) nie istnieje. Może być zamach udany, lub nie udany. Ale coś takiego jak próba zamachu jest literacką fikcją. 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka