Demokracja jest niczym innym, jak mrzonką kreowaną w głowach, pragnących jej całym sercem ludzi. Jest dobrą wymówką. Usprawiedliwieniem. A tak naprawdę jest przekleństwem narodu, który sam siebie nazywa cywilizowanym.
Każdy zachłyśnięty wolnością, równością i prawością zachodu chciałby doświadczyć tego wspaniałego bytu jakim jest demokracja. Oj przepraszam… nie bytu. To nie jest byt tylko stan umysłu. Są to zasady. Wreszcie jest to prawo. Jednak w kraju jakim jest Polska, gdzie prawo jest nieszanowane, zasady są łamane (bo w końcu po to są), a umysły nie są wolne (choć każdy indywidualnie o własnej wolności krzyczy) demokracja, zwłaszcza twór z jakim mamy do czynienia, a który to potocznie demokracją jest nazywany, zepsuł to społeczeństwo, ten naród, ten kraj. I to zepsuł tak, że przez wiele kolejnych lat nikt nie będzie w stanie tego naprawić.
Demokracja w tym kraju doprowadziła do prywatyzacji wszystkiego (lub prawie) co można było sprywatyzować. Doprowadziła do tego, że zamiast cieszyć się i szanować nawzajem, Ci wszyscy demokracji walczą ze sobą i szukają podstępów. Doprowadziła do tego, że mamy wolność słowa. I niektórzy z niej korzystają. Ponosząc tego ciężkie konsekwencje. Demokracja doprowadziła do tego, że ludzie którym jest źle, tkwią w tej nicości. Bo wiedzą, że jeśli się odezwą, zostaną w demokratyczny sposób zniszczeni. Zwolnieni z pracy. Szykanowani. Wyśmiewani. Demokracja w tym kraju polega na tym, że podczas wyborów nie decydujemy o tym kto będzie reprezentował nasz kraj i dbał o jego dobro, jak również dobro obywateli. NIE. W wyborach decydujemy jedynie o tym, kto przez kolejne 4 lata będzie mógł napchać swoją kieszeń. Kto będzie mógł zrobić interes życia. Kto na emeryturze będzie mógł wybudować dom dla wnuków, a kto nie.
Bo demokracja nie polega tylko na tym, że możemy iść na wybory!
Władza technokratyczna jest nierealnym ideałem tego co mogłoby spotkać Polskę. Z kilku powodów. Nie wspominając o tym, że ludzie, którzy by taką władzę mogli sprawować robią kariery za granicą, po prostu u nas mentalność tych, którzy do władzy dochodzą ustępuje pierwszeństwa ich prywatnym ambicjom. Ci, którzy by się nadawali i jeszcze są w kraju, nie są na tyle przebojowi. Wolą się skupić w ciszy i spokoju na tym, co robią i zbierać laury w wąskim gronie najbliższych towarzyszy.
Do władzy autorytarnej również brakuje kandydatów. Owszem. Chętnych by było dużo. Lecz spojrzenie każdego z nich byłoby zbieżne… przez pryzmat własnych korzyści. Zresztą władza autorytarna wymaga autorytetu. A jak znaleźć autorytet w kraju w którym naród po prostu nie ma autorytetów? Zapatrzony na zachód tam dopatruje się wielkich tego świata, swoimi gardząc i nie szanując.
Demokracja jest wspaniała. Ale trzeba do niej dojrzeć. Być świadomym. Inaczej, kiedy mentalność społeczna jest rozwinięta w złym kierunku, nastawionym wyłącznie na własne „Ja”, nawet demokracja może stać się zaczątkiem upadku tego co powinno być kojarzone z pojęciem "narodu" i "państwa"...


Komentarze
Pokaż komentarze