P.T. P.T.
230
BLOG

Nie pracujcie dzieci na mnie. Sam to robię...

P.T. P.T. Polityka Obserwuj notkę 0

                        Tak się ostatnio zastanawiałem. O co właściwie chodzi z tymi emeryturami? Szeregi zmian i pomysłów na przyszłe zmiany dotyczące emerytów nie tylko są nieracjonalne, ale jak to powiedział pewien emeryt: „Barbarzyńskie”.

            Jedną z podstawowych wątpliwości jakie przychodzą do głowy, to skąd właściwie się wzięło przeświadczenie o tym, że nasze dzieci pracują na nasze emerytury, nasze wnuki na emerytury dzieci itd. Nie bardzo rozumiem czemu właściwe przyjął się taki układ.

Sytuacja jest podobna do pewnej rozmowy, którą zasłyszałem stojąc w urzędzie i czekając, aż w końcu mój numerek pojawi się na monitorze. Otóż pewien, mocno zdenerwowany jegomość, rzędu 35 – 40 lat w sposób bardzo ekspresyjny wyrażał swoje opinie na temat urzędników. Pomijając obarczanie Pani przy stanowisku całym złem tego świata (bo to nie wina ustawodawcy tylko właśnie „jej”), to padło jedno, dość często powtarzane zdanie. „Pani tu siedzi za moje podatki. Moje podatki idą na Pani pensje i ma Pani robić to co mówię”

            Otóż, o ile ta Pani nie jest… zaraz, zaraz. Kim by nie była. I tak płaci podatki. Prawdopodobnie akurat podatki w  urzędach są najbardziej przestrzegane, bo przecież pracowników rozliczają kadry, które potem się tłumaczą przed Burmistrzami, Prezydentami, itd. Więc nawet, jakby ta biedna Pani chciała oszukać, to nie ma jak. Zatem okazuje się, że ta Pani też płaci podatki, ale z pewnością jej podatki są odkładane na specjalne konto i zostaną jej zwrócone…

            Wracając do racjonalizmu, te podatki Pani w okienku idą w tym samym kierunku w którym idą podatki tego zdenerwowanego obywatela. Wszyscy je płacimy. I podobnie jest z emeryturami. Ostatnio często słychać, że jest coraz mniej młodych osób, te które są, to są, ale zagranicą, a te które jednak są i są w kraju to na czarno pracują. I przez to musimy zaciskać pasa i szukać  oszczędności na emerytach.

            Ale chwileczkę. Co to mnie właściwe obchodzi, że młodych coraz mniej? Przecież ja całe życie pracuję i odprowadzam wszelkie składki (Spróbowałbym nie odprowadzić. Zaraz by zapukali do mnie panowie „od wyższych celów”). Więc skoro sam całe życie pracuję i zabierane jest mi ogromna część, i tak skromnej, pensji, to czemu ja mam się martwić o moją emeryturę?

            Niech się martwią Ci, którzy właśnie pracują na czarno. Teraz te wszelkie zabierane mi pieniądze muszę odprowadzać jeszcze dłużej, po to, aby emerytura trwała 10 lat? Idąc za przykładem niedawnego pomysłu, który chyba upadł (przynajmniej w tej formie). Nie dość, że za pieniądze, które mi kradnie (tak, kradnie) państwo nie mam ani służby zdrowia na odpowiednim poziomie, ani żadnych innych świadczeń, które choć w niewielkim stopniu równoważyły by zabierane mi pieniądze, to jeszcze mam świadomość, że ani ja, a już na pewno moje dzieci, emerytury nie dostaną, bo kiedy przyjdzie moment, aby na nią odejść, albo już jej nie będzie, albo… w ogóle takiego momentu nie dożyję.

            Już nie wspominając o tym, że osoba – autor pomysłu o 10 letnich emeryturach jest pozbawiona jakichkolwiek oznak człowieczeństwa. Bo snuć takie pomysły, przy ogólnej wiedzy na temat sytuacji ekonomicznej emerytów i wielu Polaków, może jedynie skończone bydle, które za nic ma ludzi. 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka