P.T. P.T.
461
BLOG

Boston. Media już wiedzą...

P.T. P.T. Polityka Obserwuj notkę 7

                 Z reguły z rana przed pracą włączam TVP info. Wprawdzie z reguły są wczorajsze wiadomości i nic ciekawego, oprócz przeglądu prasy się nie dowiem, ale jakoś tak z przyzwyczajenia lubię jak mi brzęczy w tle regionalna trójka.  

            Dziś od rana naturalnie wiadomości dnia, czyli Maraton Bostoński, a raczej tragedia, jaka tam miała miejsce. Niewątpliwie tragedia i jest to bardzo adekwatne słowo.                            W przeciwieństwie do „terroryzmu”…

            Kiedy się słucha wypowiedzi amerykańskich polityków i specjalistów wciąż powtarzane jest, że nie wiadomo kto dopuścił się zamachu i czy to był atak terrorystyczny, czy nie. Ale polscy eksperci i media już wiedzą. To była „Al Kaida”.

            I zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie to przekonanie. Po pierwsze w Stanach Zjednoczonych akurat o wiele bardziej prawdopodobne jest, że „zamachu” dokonał jeden z szacownych obywateli tego państwa. Jak pokazują wydarzenia z ostatnich lat, tego typu zachowań można się spodziewać wszędzie. W kinie, szkole, na ulicy. Zatem podczas maratonu, również. Może sfrustrowany listonosz? Może nieletni, przechodzący trudny okres. Albo nieakceptowany przez środowisko (w tolerancyjnej ostoi demokracji…) reprezentant jakiejś mniejszości narodowej. Wachlarz jest naprawdę szeroki.

            Ale to z pewnością atak terrorystyczny. W końcu ładunek był przygotowany profesjonalnie. Jeśli chodziło o poruszenie i zasianie ziarna niepewności, to być może. Jednak w obliczu WTC, Londynu, czy Madrytu to raczej nie było powodowane nienawiścią do amerykanów tylko próbą zademonstrowania bezmyślnej siły i głupoty.  Naturalnie jest               to tragedia. Pomijając zabitych, wielu ludzi pozostanie kalekami. Przynajmniej według tego co donoszą media. Jednak nie wydaje się to być tragedią na miarę działalności organizacji terrorystycznych. A podawane jako dowód zawodowstwo przy przeprowadzeniu tego „zamachu” można przypisać zarówno choremu psychicznie żołnierzowi, który wrócił z „misji stabilizacyjnej” i nie mógł się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jak i bardziej dociekliwemu maklerowi giełdowemu, który pasjonował się w ładunkach wybuchowych…

            W każdym razie proponuje poczekać na fakty i jakieś realne ustalenia zanim na nowo zaczniemy zasiewać atmosferę fobii, strachu, czy nienawiści do wyznawców islamu. Bo przesądzanie o zamachu terrorystycznym właśnie tą drogą prowadzi… A otwiera też dużo innych dróg dla Białego domu… ale to już historia na inną notkę.

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka