P.T. P.T.
142
BLOG

Terroryzm po polsku...

P.T. P.T. Polityka Obserwuj notkę 0

            W kontekście ostatnich wydarzeń i fałszywych maili o bombach słowo terroryzm stało się tak popularne jak oddychanie. Niemal w każdym wywiadzie różni politycy wypowiadają się o prowokatorach, jako o terrorystach. Troszkę należałoby się chyba zatrzymać i chwilę pomyśleć.

            Podłożenie ładunku wybuchowego to nie jest jeszcze terroryzm. Tym bardziej fałszywa informacja na ten temat. Ale nie wdając się w sposób jaki są określani „idioci”, którzy się dopuścili tego jakże niesmacznego żartu, to słuchając różnych ekspertów, jakich pełno się zawsze robi w mediach po tego typu wydarzeniach, można odnieść wrażenie że wiedza na temat terroryzmu jest w Polsce większa nawet od wiedzy Muchabaratu.

            Nie można powiedzieć, aby „zamachowcy – żartownisie” chcieli kogoś zabić. Bo nawet gdyby okazało się, że bomby faktycznie były podłożone, to informacja o tym od samych „terrorystów” była by co najmniej dziwna. Można by też znaleźć o wiele więcej, bardziej strategicznych celów w Polsce. Metro w Warszawie, Elektrociepłownie, Sejm… Ale akurat szpitale i prokuratury? Są to obiekty, które w żaden sposób nie powodują paraliżu pracy państwa, co najwyżej tworzą aurę strachu, a jednak nie jest to cel sam w sobie jeśli chodzi o terroryzm. Zamachy z 11 września 2001 roku miały konkretny cel. I nie było to zabicie jak największej liczby ludzi. Są budynki i miejsca w których natężenie obywateli jest o wiele większe. Chodziło o sparaliżowanie, choćby chwilowe gospodarki Stanów. Chodziło o spadki na giełdzie. Chodziło o osłabienie państwa. I choć zazwyczaj patrzy się na ilość ofiar zamachów, to gdzieś w tle pozostaje ważniejszy cel, przynajmniej z punktu widzenia terrorystów.

            Miejsca w których według maili miały być bomby w żaden sposób nie ukazują innego celu niż strach i ewentualne ofiary. Naturalnie są to ogromne straty finansowe. Akcja ratownicza, ewakuacja itd. to koszty mogące przyprawić o ból głowy. Z drugiej strony jednak jest to kilka zegarków Pana Nowaka, miesięczne utrzymanie stadionu narodowego, kilka akcji propagandowych HGW itp. Zatem nawet koszty, choć z punktu widzenia „Kowalskiego” ogromne, to ze strony Państwa nie wydają się być tak druzgocące.

            Paraliż pracy prokuratur to w sumie nie wielka strata. Pozostaje jedynie kompletny niesmak po wciągnięciu w tą „zabawę” szpitali. I konkretnie za to żądałbym dla winnych najwyższych możliwych wyroków kary. Można przecież powiedzieć, że było to realne narażenie na utratę zdrowia lub życia ludzi, którzy przebywali w placówkach medycznych z różnych powodów. Wbrew temu co stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz: „Podkreślił, że nie było realnego zagrożenia życia i zdrowia obywateli.” I to jest największa zbrodnia jakiej się dopuścili według mnie winowajcy.

Nie wdając się w teorie spiskowe, porównujące niedoszły atak „terrorystyczny” do wysadzania bloków w Rosji przez agentów FSB, można powiedzieć, że faktycznie zadziwiająco szybko ujęto jednego z podejrzanych. Zaraz potem drugiego. Brawo. Choć sądząc bo skuteczności naszego wymiaru sprawiedliwości i tempie działania, faktycznie jest to zastanawiające. A stwierdzenia typu winni mają „trafić do pudła”, mimo emocji i zwykłej gry aktorskiej, mającej na celu ukazania ludzkiej twarzy Premiera, na tym stanowisku i tak nie przystoją. 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka