Na pierwszym planie ostatnio sporo się dzieje, lecz nie należy tracić z pola widzenia spraw zaplecza. Zwłaszcza takich , które mają miejsce w NBP- instytucji, o której z racji "dynamicznej "sytuacji w finansach państwa może być niedługo głośno.Chodzi mi tu o Sławomira Cytryckiego, którego Belka włączył w grono najblirzszych współpracowników, na pozycję podobną jak kiedyś-u premiera Belki był on szefem gabinetu.
Obydwaj panowie znają się jeszcze z czasów studenckich, z uniwersytetu łódzkiego. w połowie lat 70-tych Cytrycki jest już w instytucie ekonomii uniwersytetu w Leningradzie. Potem idzie modelowo- praca w centrali ruch młodzieżowego, czyli już w nomenklaturze KC, nastepnie przechodzi do własciwego aparatu, praca w ONZ, asystent Wyznera. W partii oczywiście do końca. Po transformacji ten profesjonalista błyskawicznie odnaduje się w "prywatnym "sektorze bankowym, jest też w stałej dyspozycji bonzów SLD, oczywiście też pozostaje w kontakcie ze swoimo starym kolegą, i w końcu ląduje w jego rządzie. I jeszcze jedno osoba p. Cytryckiego nie była obojętna dla I dep. MSW, niestety coś więcej na ten temat znajduje się w zbiorze zastrzeżonym IPN.
Notka ta ma charakter techniczny, ponieważ warto sobie pamiętać o istnieniu takich ludzi w państwowym obiegu, warto szukać i znajdować ich położenie na przestrzeni czasu. Mając takich ludzi spozycjonowanych łatwiej jest zrozumieć pewnwe (lub ich brak) posunięcia instytucji naszego państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)