Historia zatoczyła koło i znowu mamy okazję do wsłuchiwania się w ciepły ton głosu Jerzego Urbana, mówiącemu nam kto jest dobry a kto zły. Wchodzi przy tym w buty, które leżą mu najlepiej, czyli krytykowania opozycji. Krytykowania dosyć banalnego, co dziwi, bo to ponoć człowiek inteligentny. Mamy więc, „bo jak Kaczyński dojdzie do władzy…” i straszenie demonstracjami. Urban odbywa tym samym sentymentalną podróż do czasów swojej świetności, gdzie odwetowcy z Bonn i amerykańscy imperialiści czyhali na zniszczenie idealnego porządku peerelu. Ogólnie ostatnie wynurzenia Urbana były nudne, wtórne i bzdurne.
Nikogo też nie powinno zaskakiwać medium, które udzieliło głosu Urbanowi, czyli radio Tok FM, kuźnia kadr funkcjonariuszy-dziennikarzy III RP. Dla nich wizja Prawa i Sprawiedliwości u władzy zawsze była czymś straszniejszym niż Stan Wojenny i stalinizm razem wzięte więc do zaprzęgu obrońców demokracji są w stanie zaprząc nawet najbardziej paskudne kreatury. Bo przecież „jak Kaczyński dojdzie do władzy…”. To co? Może wybory zacznie fałszować? Albo nawet jak przegra to „powie, że wybory, przez które traci władzę, były w sposób oczywisty sfałszowane, i tak zamrozi cały system przemiany władz demokratycznych”, jak przewiduje były redaktor naczelny „NIE”. No kuriozum nieziemskie.
Język Urbana wszedł już na stałe do naszego politycznego światka a najsprawniej włada nim prof. Stefan Niesiołowski, chociaż i Waldemarowi Kuczyńskiego urbanowa poetyka jest jak najbardziej w smak. I wydaje mi się, że jeśli ten wywiad miał w ogóle jakiś głębszy sens, to polegał on właśnie na tym aby pokazać Urbana jako „ojca założyciela” obecnego porządku, którego głosem mówi nie tylko wspomniana dwójka ale także m.in. Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk a ostatnio też Stanisław Tym. Trzeba przyznać, że Urban, jako młot na opozycję demokratyczną pasuje do tej roli jak nikt inny.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)