tak twierdzi Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny czasopisma 'Fakt' i zaczyna swój gościnny komentarz w niemieckiej gazecie 'Die Welt' słowami
- Polska jest niedoceniana przez Europę. Ten kraj jest bardziej znaczący, niż dużo ludzi sądzi i dlatego szuka strategicznego partnerstwa z Ameryka. Niemcy natomiast przegrały całe swoje sympatie.
Na początku Jankowski zwraca uwagę na książkę Friedmana 'Następne 100 lat' w której Friedman zapowiada strategiczną rolę Polski w Europie i twierdzi, ze
- Spór na temat Eryki Steinbach to pierwsza i nieśmiała próba Polski, zgłaszać swoje wielkomocarstwowe ambicje w Europie i udowadniać,że jest więcej niż biednym, średni dużym krajem ze starego kontynentu.
i prowokuje tezą
- Polska i Niemcy nie mają żadnych wspólnych celów. Niemcy postarają się prowadzić politykę niezależną od Washingtona, przez co często stoi na uboczu wydarzeń świata.
Dalej pisze Jankowski, ze Polska nie widzi partnera we Francji i w Niemczech. Niemcy mającałkiem przeciwny geostrategiczny cel od Polski: zarówno z systemem antyrakietowym jak i z wojną w Iraku nie zgadzały się.
Jako kolejne powody wymienia gazociąg północny i zamknięty rynek pracy dla Polaków w Niemczech i we Francji.
Jankowski przyzna:
- Niemcy wprawdzie są największym i najbogatszym krajem w Europie i wniosą najwięcej do unijnego etatu.
Ale pisze jednocześnie:
- Mimo tego jest to bezsensowna próba redukowania Polski do roli państwa, które ma jedynie przestrzegać dyrektywy unijne, bez możliwości wpływu na ich treść.
Taka polityka prowadzi do oporu Warszawy i zwarcia silniejszego sojuszu z tymi, którzy nie zgadzają się z niemiecko-francuską dominacją w Europie, twierdzi Jankowski.
On wyjaśnia, ze bezpieczeństwo Europy dziś gwarantują Amerykanie, Polacy kupują sprzęt militarny w USA i to amerykańskie banki spekulowały ze Złotówką.
- Klucz do rozwiązania najważniejszych problemów leży dziś ani w Brukseli, ani w Paryżu i ani w Berlinie, tylko w Waszyngtonie.
Jankowski pisze, ze Niemcy i Francja mentalnie pozostawały w XX wieku. One wierzą, ze można poprzez porozumienia z Rosja gwarantować bezpieczeństwo dla Europy Zachodniej, a cena za to, tak sądzi Jankowski, jest marginalizacja krajów dawnego bloku komunistycznego. Dla Niemców chodzi tu o minimalizacji swojej winy, tak to widzą Polacy:
- My Niemcy tak samo cierpieliśmy w tej wojnie i zostaliśmy tak samo wypędzeni jak Polacy, Rosjanie, Czesi i wszyscy inni. Mamy to samo prawo czcić naszych zmarłych, jak każdy inny naród, który został ofiarą ostatniej wojny.
Polacy nie chcą słuchać tej argumentacji a posunięcia aliantów po wojnie były sprawiedliwą rekompensatą, twierdzi Jankowski. I pisze dalej, ze w przeciwieństwie do niemieckich historyków, którzy są przekonani, ze dzieci i wnuczki faszystów nie są odpowiedzialni za zbrodnie swoich dziadków, historia Trzeciej Rzeszy jest nadal żywa i wywołuje wiele emocji.
Na koniec Jankowski zaprzecza sam siebie. On pisze, ze politycznym błędem jest przytrzymać Erykę Steinbach. A podkreśla, ze nie twierdzi on, ze Niemcy nie mają prawa czcić swoich własnych ofiar. Ale jeśli przywiązują Niemcy do Eryki Steinbach takie znaczenie, to Polacy mają wygodny argument w rękach:
- Z jednej strony łatwo z tym robić propagandę wśród własnej ludności, a z innej (ważniejszej) strony, nadaje się on do demonstrowania swojej niezależności od europejskich mocarstw.
I dalej Jankowski dochodzi do konkluzji, nieco kuriozalnej pod względem tego co napisał wcześniej:
- Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest dołączenie Polski do osi Berlin-Paryż. Uznanie Polski jako równorzędny kraj obok państw jak Włochy lub Francja powoduje, ze europejska solidarność staje się faktem a nie pozostanie pustą, polityczną deklarację...Nie ma silnej i zjednoczonej Europy bez uznania polskich aspiracji.
Cytuję Jankowskiego nie dlatego, ze się z nim zgadzam. Cytuje go, ponieważ myślę, ze bardzo dobrze opisuje, w jaki sposób wielu Polaków myśli, łącznie z sprzecznościami. Taki w miarę otwarty komentarz bez 'kiczu pojednania' to na pewno jest nowością dla Niemców. A ilość i różnorodność komentarzy pod tekstem mówi za siebie. Artykuł należy do jednego z najwięcej komentowanych w gazecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)