Polskie i niemieckie media donoszą, ze będziemy mieli wspólny polsko-niemiecki podręcznik do historii. Wiceminister edukacji Krzysztof Stanowski, który prowadzi rozmowy, wskazywał na długą tradycje współpracy polskich i niemieckich historyków. Twierdził, ze z tego powodu praca będzie łatwiejsza niż do podręczniku niemiecko-francuskiego. Ten podręcznik został inicjowany z okazji 40-letniej rocznicy umowy z Elysee w roku 2003, a wydany w roku 2006.
Polska i Niemcy już maja wspólną komisje do spraw podręczników. A naukowcy z Niemiec i z Polski już współpracują od wielu lat ze sobą.
Niemiecki minister do spraw zagranicznych Steinmeier już dwa lata temu proponował polska-niemiecka inicjatywę do opracowania takiego podręcznika. Wtedy ówczesny minister edukacji narodowej Giertych zareagował bardzo sceptyczny: wspólny podręcznik historii to zły pomysł.
Prof. Janusz Tazbir, który pracował w tej komisji, twierdził, ze najwięcej kontrowersji budził...zakon krzyżacki. Niemcy twierdza, ze krzyzacy rowniez działały w imieniu cywilizacji, i nie byli tylko horda dzikich wojowników, jak widza ich Polacy. Jako przykład podali rozbudowę sieci dróg.
Moim zdaniu jest to radosna nowina, jeśli Krzyżacy stanowią najbardziej spornym punktem we wspólnym podręczniku do historii. A na temat bardziej drażliwych tematów widocznie znaleziono wspólny język.
Więc zanim taka książka opuści drukarnie, może warto iść na całość: Niech uczniowie obu państw wymieniają się podręcznikami i zapoznają się tym, co ich koledzy po innej stronie Odry naucza się z historii.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)