My tu gadu-gadu, a przy granicy polsko-niemieckiej toczy się istna wojna. Powod? Oto casus belli:
Apteczka samochodowa według niemieckiej normy DIN 13164-B
Od tygodni - takie chodzą plotki wśród polskich kierowców przy przejściu granicznym Świnoujścia - niemieccy policjanci stoją zaraz za granicą i przez lornetkę wypatrują polskich aut. Celem tego śledztwa jest zestaw pierwszej pomocy, który wymagają niemieckie przepisy. Jesli nie ma, to Bundespolizei wypisuje mandat w wysokości od 10 do 50 euro.
Ale nie takie numery z Polakami. Tu mamy polska Wunderwaffe:
Oni nas apteczkami, a My ich gaśnicami
Irytowani Niemcy muszą płacić mandat jeśli polskie patrole drogowe wyłapią ich bez gaśnicy samochodowej, która w Polsce należy do obowiązkowego wyposażenia samochodu. Ukaranych było sporo, bo w Niemczech gaśnice nie są wymagane.
Zyskują na tym sklepy przygraniczne: Doniesiono, ze od tygodni nie można już nabywać gaśnic i apteczek.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)