Juz NRD popierała łamanie praw człowieka w Chinach. Najsłynniejsze wsparcie dostali Chińczycy w czerwcu roku 1989 kiedy Egon Krenz, ostatni NRD-owskim szefem państwa ze zrozumieniem wypowiadał się o masakrze na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie : należało coś uczynić, w celu przywrócenia porządku. Tradycja trwa i post-NRD-owska gazeta Junge Welt, kiedyś gazeta komunistycznej organizacji młodzieżowej Wolna Młodzież Niemiecka (FDJ), znowu broni państwowy terror Chiny - tym razem przeciw Tybetańczykom, którzy wystąpili przeciwko chińskiej okupacji Tybetu. Komentarz tej gazety brzmiał:
In seiner traditionellen Rede zum »Jahrestag des Volksaufstandes von 1959« am 11. März 2008 behauptete er, Peking mache sich fortgesetzt »zahlreicher, unvorstellbarer und grausamer Menschenrechtsverletzungen« in Tibet schuldig. In der nepalesischen Hauptstadt Kathmandu kam es noch am selben Tag zu gewalttätigen Ausschreitungen exilierter Tibeter. In Lhasa zogen mit Schlagstöcken bewaffnete Mönchstrupps aus dem nahegelegenen Kloster Drepung marodierend durch die Altstadt. Die Polizei ging mit entsprechender Härte gegen den Rotkuttenmob vor. Die gezielt provozierten Zusammenstöße ließen die Gewalt auf die beiden anderen Großklöster Lhasas und weitere Teile der Stadt überspringen: Polizeifahrzeuge, Busse und Privatautos wurden umgeworfen und angezündet, chinesische Häuser und Ladengeschäfte demoliert, geplündert, in Brand gesteckt. Molotowcocktails flogen in Banken, Schulen und Krankenhäuser.
Tłumaczyć nie trzeba, ponieważ Pani Joanna Mieszko Wiorkiewicz skorzystała z tego źródła tłumacząc dla nas ten piękny dowód komunistycznej propagandy. Moze lepiej podawać na następny raz źródła tej nagonki, bo inaczej można odnieść wrażenie, ze Pani Joanna nią popiera.
PS: Niemiecka nazwę stolicy Chin Peking tłumaczy sie na polski jako Pekin, a Dalaj Lama to Dalajlama.We wtorek 11 marca jak w zwykle w swoim tradycyjnym dorocznym przemówieniu z okazji rocznicy powstania Tybetańczyków w roku 1959 Dalaj Lama napiętnował Peking za „ponownie wzrastający ucisk ludu tybetańskiego” oraz „ wielokrotne, niewyobrażalne i straszliwe deptanie praw ludzkich”. Tego samego dnia w Katmandu i Lhasie doszło do burzliwych demonstracji Tybetańczyków, którzy w Nepalu żyją na emigracji ... W Lhasie grupa mnichów z pobliskiego klasztoru Deprung przeciągała przez stare miasto z kijami tłukąc wystawy sklepowe i podpalając chińskie sklepy, na co policja zareagowała z całą brutalnością. To zaogniło sytuację. Do mnichów dołączyli mnisi z dwóch dalszych wielkich klasztorów i młodzi ludzie przewracając i podpalając prywatne i policyjne samochody, autobusy, rzucając kamienie i koktajle Mołotowa do budynków prywatnych, sklepów, szkół i urzędów, co z kolei spowodowało kolejną eskalację wydarzeń: walki wręcz na ulicach, strzały.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)