Gazeta Wyborcza zasugeruje, ze Angela Merkel, kanclerz Niemiec, już nie ma ochoty spotkać się z polskim prezydentem Lechem Kaczyńskim w sprawie przyjęcia Ukrainy do NATO. Przyczynna ma być orędzie, które Lech Kaczyński wygłosił w TVP na temat ratyfikowania traktatu z Lizbony. A może Merkel w cale się nie obraziła?
Moze Merkel teraz Polskę tak traktuje, jak to polski prezydent życzy: Polska może prowadzić politykę bez Niemców.
Czy nie tak najłatwiej unikać spotkań z kobieta-kanclerza, która oficjalnie podała rękę wrogowi numer 1 Eryce Steinbach?
Czy nie tak nie grozi dobrowolna i niczym nie uzasadniona degradacja pozycji Polski w Unii Europejskiej?
Czy nie tak najszybciej zapomnieć o partyjnych szyldach i interesach i myśleć tylko o jednym, o Polsce?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)