Co Münster i Szczecin maja wspólnego?
Ponad dwa lata temu w listopadzie roku 2005 w prasie pojawiły się takie relacje:
Gwałtowny atak zimy z intensywnymi opadami
śniegu w ubiegłym tygodniu spowodował w Niemczech
zakłócenia w ruchu drogowym i komunikacji
lotniczej. Doszło do kilkuset wypadków drogowych,
w których co najmniej trzy osoby zginęły.Pod ciężarem śniegu załamały się słupy i zerwały linie wysokiego napięcia odcinając od prądu około pół miliona ludzi.
90 tysięcy ludzi spędziło kilka nocy bez prądu.
Najbardziej dotknięta została prowincja Muensterland
w Nadrenii Północnej-Westfalii. Ekonomiści szacują
straty w Muensterlandzie na ponad 100 milionów
euro.W Nadrenii - Północnej Westfalii doszło do tysiąca dwustu wypadków, w których jedna osoba zginęła, a ponad sześćdziesiąt osób odniosło obrażenia.
Dziś wiadomości z Szczecina sa podobne:
Silne opady śniegu w poniedziałek wieczorem spowodowały, że w rejonie Krajnika Dolnego w rejonie granicy polsko-niemieckiej złamał się słup linii wysokiego napięcia ... W rezultacie odcięte zostało zasilenie doprowadzające prąd do Szczecina.
Obfite opady spowodowały również zerwanie linii kolejowych; w mieście nie jeżdżą tramwaje, są miejsca, gdzie brakuje wody. Podobna sytuacja jest w kilku mniejszych miastach w pobliżu Szczecina, m.in. w Policach i Stargardzie Szczecińskim.
A jaka różnica w tych wydarzeniach?
Po pierwsze Niemcom brakowała fantazja aby skonstruować z tego nieszczęścia wydarzenie na skale bezpieczeństwa krajowego - jak Pan Nowakowski w Pila a sprawa polska. Niestety zastanawiali sie wylacznie nad tym, jak lepiej przeglądać, utrzymać w należytym stanie i budować słupy wysokiego napięcia.
Po drugie czytałam rowniez z dziwieniem, ze wojsko wchodzi do Szczecina żeby pomoc funkcjonariuszom w Szczecinie m.i. w zapobieganiu aktów wandalizmu i poważniejszych przestępstw.
Przy takich pesymistycznych doniesień można tylko mieć nadzieje, ze chaos nie trwa tak długo jak w Muensterlandzie, gdzie ludzie aż cztery nocy spędzili bez prądu!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)