Dzisiaj pisze Tomarz Szymborski w swoim blogu o agencie STASI Detlef Ruser, który jako IM 'Henryk' wyszpiegował polskie podziemie od roku 1981.
Jeden akapit wywołał we mnie nieprzyjemny deja-vu:
Ruser był wyjątkowo gorliwym donosicielem. Spotykał się z prowadzącym go oficerem Stasi nawet kilka razy dziennie. Sporządzał szczegółowe raporty, gromadził dla Stasi podziemne gazetki i dostarczał kasety wideo.
Studiowałam w drugiej połowie lat osiemdziesiątych w Polsce. Regularnie odwiedzali nas Panowie z Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego ('STASI'). Zażądali od nas dokładnie to, co zrobił Ruser:
- Zbieranie ulotek Solidarności
- Informacje o planowanych akcji wśród polskich studentów
- Regularne wizyty w polskich kościołach w celach informacyjnych (tutaj zalecano nam aparat fotograficzny)
Nigdy tego nie robiłam i ostrzegałam moich polskich przyjaciół, ze mogą wśród nas Niemców być chętni do współpracy. Później się dowiedziałam, ze kandydaci do SED ('Niemiecka Socjalistyczna Partia Jedności') otrzymali takie zlecenia partyjne jako warunek przyjęcia do partii. Skoro połowa mojego rocznika podczas studiów została członkami partii, można podejrzewać, ze właśnie oni spełnili swoje zadanie podobnie jak Ruser.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)