Artykuł w Gazecie Wyborczym pokazał mi dziś, jakie istnieją jednak różnicy kulturalne w Europie.
W Szwecji, podobnie jak w Niemczech, bicie dzieci jest całkowicie zabronione. Dla lekarskiej rodziny Wolskich z tego powodu klaps kończył się z odebraniem ich chłopców:
Jak wielu lekarzy wyjechali z Polski do Szwecji - po lepsze życie i karierę. Nie wiedzieli, że niewinne klapsy, które wymierzali dzieciom mogą zmienić ich życie w koszmar. Szwedzkie służby socjalne bez ostrzeżenia odebrały im chłopców. Czeka ich sprawa karna.
Mecenas Jerzy Misiowiec, ktory od 30 lat pracuje w Sztokholmie wyjasnia:
Sprawa Wolskich jest typowa. Polacy przeżywają tu szok kulturowy. W całej Skandynawii bicie dzieci jest zakazane i traktowane jak przestępstwo. Nie toleruje się nawet klapsów. Nam się wydaje , że klepnięcie w pupę jest niewinne, a w Szwecji za to staje się przed sądem.
Troche irytujące są wypowiedzi ojca:
Dość mam tej Szwecji. Gdyby nie kontrakt, wsiadłbym w auto i wrócił. To absurdalne. Zabrać dzieci, bo rodzice dali im w tyłek.
i matki:
Biją, biją? W Szwecji istnieje na to ze dwadzieścia określeń. Ja ich nigdy nie biłam. Może dałam klapa albo przez łeb. Niech mi pani wierzy, bywają nieznośni.
Naprawdę nie ma innych metod wychowawczych, kiedy dzieci są 'nieznośne'?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)