Dzisiaj Polacy obchodzą rocznicę Powstania Warszawskiego, zbrojne powstanie Polaków-Warszawiaków przeciwko okupantom niemieckim. Do jego tłumienia Niemcy skierowali między innymi kryminalistów z brygady SS Dirlewanger. Dokonali oni w mieście niezliczoną liczbę zbrodni, mordowali, maltretowali i gwałcili cywilnych mieszkańców oraz rozstrzelili jeńców wojennych.
Niedawno Muzeum Powstania Warszawskiego uzyskał kartotekę brygady Dirlewangera od Niemieckiego Czerwonego Krzyża. Na tej podstawie pion śledczy warszawskiego IPN poprosił Centralę Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu o pomoc w sprawie.
Wiceszef Centrali Joachim Riedel twierdzi, ze jeśli odnajdą na podstawie tych kartek jeszcze żyjących byłych żołnierzy brygady Dirlewangera, można ich przesłuchać i ewentualnie oskarżać.
Niestety w moim blogu ostatnio wyrażono pogląd, jakoby niemiecki żołnierz działał w stanie wyższej konieczności - rowniez podczas Powstania Warszawskiego.
Rozumiem, ze np. oboz w Auschwitz nie mial na celu zadnej cywilenj ani wojskowej zbrodni, podobnie zbrodnia nie byl 5-letni terror, zrownanie Warszawy z ziemia it - byloby to wszak sprzeczne paragrafem 47. kazdy Polak zlapany w lapance mogl przywolac niemieckiego oficera i przypomniec mu ow paragraf.
twierdzi blogowicz MacGregor.
Przypomnijmy, ze Paragraf 47 Wojskowego Kodeksu Karnego Niemieckiej Rzeszy dot. wykonanie rozkazów nakazuje
Es trifft jedoch den gehorchenden Untergebenen die Strafe des Theilnehmers..wenn ihm bekannt gewesen, daß der Befehl des Vorgesetzten eine Handlung betraf, welche ein bürgerliches oder militärisches Verbrechen oder Vergehen bezweckte.
Posłuszny podległy zostanie ukarany za uczestnictwo..jeśli znane mu było, ze rozkaz przełożonego dotyczył działanie, które zmierzało do cywilnej lub wojskowej zbrodni.
Blogowicz karlik zaś podtrzymuje, ze
Za atakami na legendę Schimka i szerzeniem dezinformacji mającej podważyć prawdziwy powód jego śmierci, jakim była odmowa wykonania rozkazu strzelania do bezbronnych osób cywilnych, mamy do czynienia również dzisiaj, po upadku komunizmu.
Co to oznaczałoby dla brygady SS Dirlewanger? Kazda próba niewykonania rozkazu, wiec odmowa rozstrzelania cywilów i jeńców wojennych po powstaniu, skończyłaby się własną śmiercią. Przestępcy i kryminaliści tego oddziału mogliby się powołać na działanie w stanie wyższej konieczności. A działanie podjęte w tym stanie wyłączałoby ich winę.
Na szczęście jest to stary, obalony już mit Wehrmachtu o dobrym i posłusznym żołnierzu, który musiał wykonać zbrodnicze rozkazy dla ratowania własnego życia. Istnieje wiec realna szańca, ze jeszcze żyjący zbrodniarze brygady Dirlewangera zostaną skazani..


Komentarze
Pokaż komentarze (16)