Z moich doświadczeń wynika: Polacy i Niemcy zasadniczo różnią się w sposobie na rozwiązanie konfliktów. To się nie tylko okazuje w życiu codziennym, na meetingach i podczas współpracy, ale rowniez w polityce.
Rozbieżności w mentalności są - mimo geograficznej bliskości - moim zdaniem uwarunkowane przede wszystkim historycznie.
Niemcy od dawna maja tradycję federalną. Wynikiem tego jest tendencja do bezemocyjnej, merytorycznej wymiany informacji. Bylo to niezbędne do funkcjonowania gospodarki i współpracy miedzy małymi niemieckimi państewkami. Drugorzędne cnoty jak punktualność, dokładność i solidność maja duże znaczenie. Podczas rozwiązaniu konfliktu rzecz sama w sobie jest ważna.
Zatem Polacy są w pierwszej kolejności Polakami. Cechą polskiej historii jest nieustane dążenie do zjednoczonego, niezależnego państwa. Rozbiory powodowały wśród ludności rosnącą nieufność i opór wobec wszelkiej formy dominacji. Przez doświadczenia historyczne rozwijała się wśród Polaków silna indywidualność: najpierw człowiek, potem procesy. Duzo emocji w konfliktowych sytuacjach nie przynosi niekorzyści.
Najnowszym przykładem tej rozbieżności jest konflikt w Gruzji: W Polsce i w Niemczech dwa przeciwne sposoby zachowania w konfliktowych sytuacjach są uznane za cnotliwe jak i za haniebne lub nieodpowiednie.
W Gruzji Pan Prezydent Lech Kaczyński zastosował polska metodę pokonywania konfliktów - nawoływał na wiecu publicznie do walki:
Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy w naszej historii nasi sąsiedzi ze wschodu pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinni im podlegać. My uważamy, że nie. Ten kraj to Rosja.
Takie przemówienie trafia w Polsce na uznanie nawet wśród krytyków tej prezydentury. Tutaj w salonie Wojciech Sadurski zachwyca się Ale właśnie przemówienie Męża Stanu... i myślę, że właśnie te skrzydła unosiły Lecha Kaczyńskiego, a Lukasz Warzecha chwali Co tu dużo mówić - taki Lech Kaczyński może się podobać.
W Niemczech taka gotowość do buntu i takie emocjonalne wyrażanie nieufności są absolutnym 'no go' w rozwiązaniu konfliktów. Dla Niemców takie zachowanie ma cechy awanturnictwa i nieobliczalności. Dlatego przemówienie Prezydenta Polski w Tbilisi nie trafił wśród Niemców na zachwyty. Chłodno zanotowano, ze Prezydent nie zwracał uwagi na 'dyplomatyczne niuanse'.
Niemiecki kanclerz Angela Merkel rowniez była w Gruzji ale nie występowała na żadnym wiecu i rowniez nie przemawiała do ludu. Na konferencji prasowej twierdziła bezemocyjnie:
Popieraliśmy sześciopunktowy plan uregulowania konfliktu w Gruzji i oczekujemy, ten sześciopunktowy plan, który teraz został podpisany, rowniez zostanie zrealizowany, i to znaczy szybko zrealizowany. Podpisy odbywały się wczoraj.
Dla Niemców jest to podstawa deeskalacyjna, gdzie na pierwszym planie jest sprawa i kompromis: Merkel mówi o jakimś planie, Kaczyński o sąsiadach i narodach. Emocjonalność byłaby nie na miejscu dla Niemców.
Nie tak w Polsce: tutaj zbyt merytoryczne zachowanie sprawia wrażenie arogancji i nieczułości. Nie do pomyślenia w Polsce, ze się z kimś rozmawia, z którym osobiste kontakty są skłócone. Dlatego nic dziwnego, ze zachowanie kanclerza Merkel podczas konfliktu dla Polaków wywodzi się z 'sobistych przyjaźni z Władimirem Putinem, jak twierdzi Tomasz Terlikowski lub jest cecha tchórzliwości i służalności wobec Rosjan jak zasugeruje sam prezydent Lech Kaczyński Bo niby jaka to ma być polityka? Uległa? ... Francja i Niemcy mają bardzo specyficzny stosunek do Rosji.
Bledem może jest oceniać te rozbieżności w cechach - zarówno po polskiej jak i po niemieckiej stronie w kategoriach dobra i zła. Ale ważne jest rozumieć różnice.



Komentarze
Pokaż komentarze (61)