Beata Pokrzeptowicz uprowadziła 2 tygodni temu swojego synka i ukrywa się od tej pory przed policją i ojcem dziecka.
Dziennikarzom Rzeczpospolitej udało się prowadzić wywiad z Panią Beatą.
Sympatycznie opisują dziennikarzy matkę:
Pani Beata – drobna, zadbana kobieta – nie wygląda na porywaczkę. Wie, że w każdej chwili może zostać zatrzymana. Jej syn Moritz nie zdaje sobie z tego sprawy – jest spokojny, uśmiecha się i żartuje z matką.
Wypowiedzi matki - jakoby
pozbawiono ją praw rodzicielskich dlatego, że jest Polką
i
Kobieta zarzuca byłemu mężowi i jego obecnej żonie .., że wykorzystywali wpływy, by pozbawić ją władzy rodzicielskiej.
dziennikarzy podają bez wszystkim dostępnych faktów. A faktem jest, ze Pani Beata została pozbawiona praw rodzicielskich z innego powodu:
Jednakże pani Pokrzeptowicz-Meyer, ignorując decyzję sądu, że dziecko bez zgody ojca nie może zmieniać miejsca stałego pobytu, wyjechała z synem do Polski. Wskutek wszczętego przez sąd niemiecki postępowania w drodze Konwencji dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę .. Sąd Rejonowy w Kwidzynie nakazał powrót dziecka do ojca. Natomiast sąd II instancji w Gdańsku, rozpatrując odwołanie złożone przez panią Pokrzeptowicz-Meyer, postanowieniem z dnia 2 czerwca 2004 r. utrzymał w mocy wcześniej wydane orzeczenie. .. W konsekwencji przed Sądem Rejonowym w Bielefeld zapadło negatywne dla pani Pokrzeptowicz-Meyer orzeczenie o przeniesieniu praw rodzicielskich na ojca.
Wypowiedz drugiej strony - ojca - u dziennikarzy Rzeczpospolity wygląda tak:
Obawia się o życie dziecka i przedstawia „Rz” inną wersję. Twierdzi, że Beata sama zrezygnowała z widzeń z synem po decyzji, iż miałyby się one odbywać pod nadzorem urzędników. Mówi, że wcześniej miała prawo do widzeń niekontrolowanych, ale wywierała naciski na syna, który miał odmówić spotkania z matką. Zaprzecza też, że w sprawie wykorzystywał swoje wpływy.
I zamiast tą wypowiedz prowadzić na meteoryczny grunt - sprawdzając wyroki sadowe i protokoły spotkań, dziennikarzy oceniają jego punkt widzenia zdaniem:
Były mąż Polki chłodno mówi o wydarzeniach.
Wywiad jak z tabloidu. O ile pierwszy raz w polskiej prasie przedstawiony punkt widzenia ojca, to cały wywiad jest godny gazecie bulwarowej. Wywołać ma dokładnie wymierzone emocje: tam zły niemiecki ojciec - tu dobra polska matka. Zamiast wypowiedzi wzmacniać merytorycznymi faktami, dziennikarzy tylko bardziej je personifikowali.
Nie, nie jestem po stronie ojcu. Ale tak, wolę więcej krytycznego podejścia do tych spraw. Bo jak inaczej czytały sie relacje Rzeczpospolity, kiedy pisała o porwaniu małego Aleksa przez swojego taty do Belgii. I w tym przypadku tato miał prawa rodzicielskie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)