Zaskakująco sprzeczne są relacje prezydentów dot. wydarzeń w Gruzji.
Prezydent Kaczyński, pytany dlaczego konwój pojechał w stronę Osetii, odpowiedział:
Oświadczenie biura prasowego prezydenta Saakaszwilego głosi:Żebym zobaczył, że Rosjanie są w miejscach, które nie są objęte planem. Tam być ich nie powinno ..Uważam, że zadaniem kogoś, kto czuje się sojusznikiem Gruzji i reprezentuje państwo Unii i NATO, było zobaczyć to miejsce - powiedział dziennikarzom prezydent...Ledwo dwóch prezydentów wyszło z samochodu, poszło kilka serii..Najpierw przyglądałem się temu, żeby zobaczyć, co się dzieje, potem podszedłem do prezydenta Saakaszwilego, poszliśmy wolnym krokiem i zmieniliśmy samochody. Nie sądziłem, żeby było zagrożenie.
Z odległości ok. 100 stóp (30 metrów) posterunek otworzył ogień z broni maszynowej. Nikt w konwoju nie został trafiony. Strzelanina trwała ok. 5-7 minut. Obaj prezydenci zostali natychmiast ewakuowani i ani jeden strzał nie padł w odpowiedzi.
A miedzy czasie w Gruzji została - prawie nie zauważona - założona nowa partia opozycyjna Ruch Demokratyczny-Jedna Gruzja. Moze to był wymierzony skutek całej prowokacji?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)