W sobotniej Rzeczpospolicie można było znowu poczytać ciekawy artykuł o groźnym sąsiedzie niemieckim. Tym razem gazeta nie histeryzowała nad germanizacją polskich dzieci, ale pod tytułem Niemcy w cieniu Hitlera
Na początku artykułu w Rzeczpospolicie czytamy:
„Najważniejszym celem niemieckiej polityki powinno być przywrócenie potęgi i znaczenia Niemiec, na jakie Niemcy zasługują” – uważa prawie dwie trzecie ankietowanych Niemców. Ze sformułowaniem „powinniśmy mieć odwagę w prezentowaniu naszych uczuć narodowych” zgadza się ponad jedna trzecia Niemców.
Zgadzam się, ze to podatny grunt do nacjonalizmu i rasizmu. Ale czy to w Polsce jest inaczej? Jeszcze w roku 2004 blisko 90% ankietowanych w badaniach CBOS przyznają się do poczucia dumy narodowej. A stronach internetowych jednej z największej partii Polski PiS czytamy:
w ostatnich 15 latach rozmowy z Niemcami były często prowadzone „na kolanach”. Jak zadeklarował, „rząd PiS tak rozmawiać nie będzie”.„Polska we współczesnym świecie nie ma przyjaciół ani wrogów. Ma natomiast swoje interesy, których powinien strzec rząd polski”
Czy w odwadze w prezentowaniu naszych uczuć narodowych można zauważyć niechęć do prowadzenia polityki na kolanach? Wydaje mi się, ze tak. Rożnica może w tym, ze jedno twierdzenie pochodzi z anonimowej statystyki, a drugie to publiczna wypowiedz polityka.
Dalej
Pokazują one, że co jedenasty obywatel RFN jest przekonany, iż dyktatura jest w określonych warunkach lepszym systemem społecznym niż demokracja. Co piąty nie ma na ten temat wyrobionego poglądu i opowiada się „częściowo za i częściowo przeciw” dyktaturze.
Szokujące liczby. Ale inaczej się czyta ten punkt, jeśli podkreśla się, ze ponad 70% Niemców uważa, ze demokracja jest lepszym systemem. Z tym, ze dyktatura jest decydowanie lepszym systemem uważa zaledwie 0,8% ankietowanych!
Zatem dokładnie 14% Polaków wolałoby - według CBOS - decydowanie życie w socjalizmie, takim jakim był - a 18% wolałoby raczej życie w socjalizmie.
Dalej czytamy w Rzeczpospolicie
Na tym nie koniec. Jedna czwarta badanych – wraz z tymi, którzy są częściowo za – jest zdania, że zbrodnie narodowego socjalizmu są przedstawiane w niemieckiej historiografii z przesadą. Tyle samo pytanych dzieli życie na „wartościowe” i „bezwartościowe”. A to pojęcia żywcem wyjęte z ideologii nazistowskiej, które legły u podstaw programu eutanazji, Holokaustu i zbrodni ludobójstwa w krajach okupowanych.
Przyznam racje: Pojecie życia bezwartościowego jest jakoby wyjęte z ideologii nazistowskiej. I autor dowodzi:
Kierując się takimi poglądami dwójka młodych Niemców zamordowała niedawno bezdomnego w miejscowości Templin w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Nie był to pierwszy tego rodzaju przypadek w tym graniczącym z Polską landzie.
Oczywiscie nie czytamy, ze zaledwie poniżej 10% Niemców zgadza się w zupełności lub przeważnie z tym podziałem. Większość Niemców taki podział odrzuci. I oczywiscie autor tez nie zapyta, czym się kierowali nastolatki z Poznania, kiedy zabili w październiku tego roku bezdomnego, albo czym się kierowali nastolatki z Głogowa zabijając w roku 2006 bezdomnego. Również nie zapytałdwudziestolatków z Wrocławia, kiedy w roku 2006 zabili rowniez bezdomnego. Mógłby się dowiedzieć, ze Nie chcieli dotykać go rękoma, mówili, że się brzydzą. Dlatego go kopali.
Autor dalej pisze:
Autorzy opublikowanych właśnie badań zwracają też uwagę na fakt, że opinie 35,2 proc. badanych można zakwalifikować jako szowinistyczne. Przoduje w tym Bawaria i Meklemburgia. Na porządku dziennym są opinie rasistowskie i antysemickie. Co siódmy Niemiec jest zdania, że Żydzi „do nas nie pasują”, mają zbyt wielkie wpływy, częściej niż inni stosują „tricki”, aby osiągnąć zamierzony cel.
Co siódmy Niemiec uważa, ze Żydzi "do nas nie pasują"? To jest w raporcie poniżej 15% ankietowanych. Zatem w raporcie CBOS z roku 2007 czytamy, ze 35% Polaków na pytanie
Niezależnie od tego, czy ma Pan(i) dzieci czy też nie, czy sprzeciwiał(a)by się Pan(i), gdyby Pana(i) syn
lub córka chcieli poślubić osobę narodowości żydowskiej
odpowiadało Tak lub raczej Tak. Jestem niemal pewna, ze uzasadnialiby to tym, ze żydzi 'do nas nie pasują'.
A w ankiece prowadzone przez TNS OPOP w roku 2002 na pytanie
30% Polaków powiedział za duży.Jaki wpływ na sprawy naszego kraju mają Żydzi, którzy żyją Polsce?
Zaznaczyć tu trzeba, ze w niemieckim raporcie to pytanie stanowi kluczowym miernikiem do ustalenia poziomu antysemityzmu w społeczeństwie.
Na koniec Piotr Hajo Funke z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie:
Oczywiście, że takie wyniki są niepokojące, ale trzeba pamiętać, iż odsetek ludzi myślących w ten sposób maleje.
Malo powiedziane. Raport podkreśla, ze:
We wszystkich wymiarach można notować spadek akceptacji, czasami nawet bardzo wyraźnie.
Myślę, ze uwzgledniajac ten fakt oraz podobne badania w Polsce, to Niemcy nie znaleźli się w cieniu Hitlera, albo bynajmniej nie są tam osamotnieni.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)