Kiedy polska matka, polski ojciec albo rodzice cudzoziemcy chcą zabrać dziecko z Niemiec do swojego kraju występują przeciwko interesom państwa niemieckiego. To właśnie dlatego te dzieci są im zabierane. Dziecko będzie się z nimi widzieć coraz mniej aż z dwunarodowego dziecka, które mówiło dwoma językami stanie się ono Niemcem mówiącym tylko po niemiecku. I tak jak kiedyś nazywano ten proces germanizacja to chyba dziś takie pojecie jest nadal aktualne.
Tak uważa przedstawiciel rodziców walczących z niemieckim Jugendamtem. Ten cytat nie tylko ilustruje, jakimi absurdalnymi zarzutami do dziś niemieckie urzędy muszą się zajmować. Ten cytat rowniez ilustruje jak wykorzystano cierpienia rodziców i dzieci do zakłamania rzeczywistości.
A rzeczywistość jest taka, ze w każdym przypadku uprowadzenia dziecka, który doprowadza do sporu prawnego, obowiązuje międzynarodowa zasada postępowania prawnego według Konwencji Haskiej z 1997 roku o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonaniu orzeczeń i współpracy w odniesieniu do odpowiedzialności rodzicielskiej i środków ochronny dziecka.
Ta zasada przewiduje m.i.:
Władze sądownicze lub administracyjne Umawiającego się Państwa miejsca stałego pobytu dziecka są właściwe do podejmowania środków skierowanych na ochronę osoby lub własności dziecka. (Art. 5)
W przypadku bezprawnego wywiezienia lub zatrzymania dziecka, władze Umawiającego się Państwa, w którym dziecko posiadało zwyczajowe miejsce zamieszkania niezwłocznie przed wywiezieniem lub zatrzymaniem zachowują jurysdykcję do czasu uzyskania przez dziecko stałego pobytu w innym Państwie (Art. 7)
Konwencja Haska wiec przeznacza powrót dziecka do tego kraju, gdzie dziecko miało swoje stałe miejsce zamieszkania.
Jak to wygląda w niemieckiej rzeczywistości? Wygląda to n.p. tak, ze sad okręgowy w Stuttgarcie decydował w roku 2008, ze troje małe dzieci niemieckiej matki maja być odprowadzone do ojca, który żyje w Tajlandii. W tym przypadku Haska Konwencja kieruje się przeciwko niemieckiej matce. Ten przypadek pokazuje, ze Niemcy nie kierują się 'interesem państwa niemieckiego' ale jedynie ustaleniami tej konwencji.
A w przypadku Polki Beaty Pokrzeptowicz konwencja ta przewiduje Niemcy jako miejsce pobytu jej dziecka, ponieważ tutaj ostatnio żył.


Komentarze
Pokaż komentarze (82)