Oda Oda
86
BLOG

"Niemcy także mają problemy z urzędnikami Jugendamtów"

Oda Oda Polityka Obserwuj notkę 22

Tak pisala Rzeczpospolita przed Świętami odnosząc się tym do problemów polskich rodziców z niemieckim urzędem do spraw młodzieży.  Jako rzekomy adwokat pokrzywdzonych rodziców pisze gazeta:

Protestują liczne organizacje poszkodowanych rodziców. Jedną z nich założyła Beata Pokrzeptowicz-Meyer, która kilka tygodni temu uprowadziła w Niemczech swojego syna. Wszystko na nic.

To nie pierwszy artykuł gazety na ten temat, i nie pierwszy raz przedstawia problemy takiej kategorii jako zasadniczy - ideologiczny - problem Niemców. Niedawno Piotr Gabryel w blogu Rzeczpospolitej wnioskował:

Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Jak by to brzmiało po niemiecku? Aż strach pomyśleć, co uczyniliby Niemcy, gdyby polskie odpowiedniki (jeśliby istniały) Jugendamtów – niemieckich urzędów od spraw dzieci i młodzieży – traktowały Niemców podobnie bezceremonialnie, jak Jugendamty traktują Polaków, Francuzów, Belgów, Włochów, Brytyjczyków czy Amerykanów.

Az strach pomyśleć, co by było, jeśli Rzeczpospolita byłaby jako opiniotwórcza gazeta jedyna w Polsce.
Nikt nie twierdzi, ze nie ma problemów. Wszędzie na świecie ludzie maja problemy z współmałżonkami, z dziećmi a nawet z urzędami. Ale tak sprawa niemieckich Jugendamtow nie zostanie przedstawiona. Jesli Rzeczpospolita przedstawiałby sprawę szczerze, to musiałaby pisać również o tym, ze polski ojciec nie tylko nie może w Polsce rozmawiać w swoim ojczystym języku ze swoim dzieckiem, ale nie może się zobaczyć nim w ogóle:

Ojciec dziewięcioletniej Ani od sześciu lat nie jest w stanie skłonić byłej żony do tego, żeby zgodnie z wyrokiem sądu umożliwiła mu widywanie córki. Kilka dni temu poskarżył się do Strasburga. Chce, żeby Trybunał nakazał Polsce zmianę prawa.

Rok temu Trybunał rozstrzygnął skargę Henryka Z., który porwał syna, bo inaczej nie mógł się z nim widywać. Za to polski sąd ograniczył mu prawa rodzicielskie. Potem matka wywiozła dziecko za granicę i znikła, bo sąd mimo próśb Henryka Z. nie zakazał wydania dziecku paszportu. Henryk Z. wygrał w Strasburgu, ale syna już nie zobaczy.

Moze Rzeczpospolita powinna była pisać również o tym, ze przed Świętami rodzice walczący o kontakt z dziećmi w Polsce demonstrowali przed domem premiera:

"Dzieci z rodzin podzielonych nadal pragną mieć tatę i mamę. Potrzebują jednakowo obojga rodziców. Na to nie pozwalają urzędnicy - sędziowie mający reprezentować dobro prawa, dobro społeczne. Odbieranie dzieciom jednego z rodziców, ograniczanie praw któregokolwiek rodziców to gwałt zadany dziecku, to proceder sformalizowanego zła" - głosi fragment listu otwartego, odczytanego przez manifestujących.

Wśród pikietujących większość stanowili ojcowie, było też jednak i małżeństwo, którym sąd odebrał prawo do wychowywania trójki dzieci.

Ale jeśli nie opisałaby wydarzeń i kłopotów z niemieckim Jugendamtem z perspektywy wyjątkowości, to nie mogłaby Rzeczpospolita dojść do wniosku, ze w przypadku uprowadzenia dziecka od niemieckiego ojca, nie mamy do czynienia z czynem karalnym, ale z dramatem kobiety i jedyną szansą

Oda
O mnie Oda

oda15@gazeta.pl Najlepszy blog: Die Teekanne Każdy może pisać w moim blogu. Jedynie argumenty ad personam będą osunięte. Taki argument zakłada, ze współ-dyskutantowi brakuje odpowiednia wiedza i dlatego jego wnioski są ogólnie nieważne postara się wykazać, ze wiarogodność współ-dyskutanta ma coś wspólnego z wiarogodnością używanych źródeł lub założeń postara się wykazać, ze ogólnie negatywnie przejęte właściwości współ-dyskutanta (pleć, zawód, przekonania, narodowość..) maja coś wspólnego z wiarogodnością lub prawdą jego argumentów Pewien blogowicz salonu w stosunku do mnie: Szanowna Pani Prosze nie popisywac sie swoja niewiedza i nie wpisywac sie juz w moim blogu.Moj adwokat zastanowi sie do konca tygodnia czy nie wyslac Pani do podpisu zobowiazania o zaprzestaniu szkalowania i poblikowanie umyslnie falszywych tlumaczen pod grozba kary.Takie pisemko adwokata kosztuje ok 1000 €; i przychodzi od razu z nakazem platniczym od komornika i jest dostarczane przez komornika.Troche potrwa o ile Pani nie poda od razu swojego adresu.Szukanie adresu tez bedzie wliczone w rachunek wiec moze kosztowac nawet do 2000 €;. Jezeli nie bedzie Pani chciala podpisac tego pisemka "Unterlassundsaufforderung" i zaplacic za prace adwokata to bedzie Pani miala mozliwosc odwolania sie do sadu. Ale najpierw trzeba zaplacic. Miroslaw Kraszewski Aktynologia.Nie dajmy sie OSZWABIC www.miroslawkraszewski.salon24.pl Najlepszy blog: Die Teekanne

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka