Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
19 obserwujących
116 notek
220k odsłon
  631   0

Dzień zdrajców

Od bieżącego roku 17 grudnia powinien być podwójnie smutną rocznicą - nie tylko wspomnieniem odległych, tragicznych wydarzeń grudnia 1970 roku na wybrzeżu (a zwłaszcza Czarnego Czwartku) ale także jako równie smutny, oficjalny "dzień zdrajcy", a w zasadzie "zdrajców". Bo aktów zdrady mieliśmy w ostatnich dniach kilka.

1. Zdrada prezesa NIK Mariana Banasia i jego syna.

W dniu wczorajszym portal PolsatNews.pl poinformował, że delegacja NIK pojechała do Mińska na rozmowy z białoruskim odpowiednikiem NIK - Najwyższym Organem Kontroli, które mają dotyczyć sytuacji w Puszczy Białowieskiej. Z kolei portal wPolityce.pl oraz Cezary Gmyz na Tweeterze poinformowali że na czele delegacji wysłanej przez Mariana Banasia do państwa reżimu Łukszenki stoi syn prezesa NIK Jakub Banaś. Ponieważ informacja ta ukazała się także w portalu TVP.info.pl i na portalach "wolnych" mediów nie ukazała się seria artykułów typu "TVP kłamie" więc należy przypuszczać, ze jest to informacja prawdziwa, którą "wolne" media starały się za wszelką cenę ukryć. Proszę spróbować sobie wyobrazić co by się działo, gdyby ktokolwiek z obozu PiS umieścił na kierowniczym stanowisku w kierowanej przez siebie instytucji własnego syna! Nie mówiąc o tym, ze zarówno Banaś ojciec jak i Banaś syn mają poważne kłopoty z prawem, które zaczęły się od poszukiwań Total(itar)nej oPOzycji niechlubnych elementów w najnowszym życiorysie Mariana Banasia gdy był on jeszcze w obozie PiS. Od tych poszukiwań zaczęła się druga zdrada Banasia - przejście do obozu Total(itar)nej oPOzycji. Pierwszą zdradę popełnił, gdy będąc na eksponowanym stanowisku dopuścił się uchybień lub przestępstw podatkowych (jaka była kwalifikacja tych czynów rozstrzygnie sąd jeśli uda się Banasia pozbawić immunitetu). W obliczu dwóch wcześniejszych zdrad ta trzecia - negocjacje z reżimem Łukaszenki z którym Rzeczpospolita Polska jest w stanie wojny hybrydowej - nie jest niczym niezwykłym. Ta zdrada jest naturalną konsekwencją dwóch poprzednich zdrad. Bo przecież skoro się popełniło jakieś czyny za które można trafić na wiele lat do więzienia i nie ma się pewności czy nachalne podlizywanie się "sędziom wolności" przez uporczywe ataki na rząd zapewni mu nietykalność, to trzeba zapewnić sobie "wyjście awaryjne" negocjując z Łukaszenką warunki ucieczki i przejścia na jego stronę. 

2. Zdrada szeregowego Emila Czeczeczko...

...który właśnie takie "wyjście awaryjne" wybrał - zdezerterował, przeszedł na białoruską stronę, poprosił o azyl polityczny i udzielił propagandzie Łukaszenki haniebnego wywiadu, w którym nie tylko oczernia Polskę, ale także z pogardą wyraża się o polskiej fladze. Zanim jednak zajmiemy się samym Emilem Czeczeczko zatrzymajmy się na chwilę przy tym, jak na jego czyn zareagowały "wolne" media i niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej. Najdelikatniej mówiąc zareagowali entuzjastycznie. News ten był od rana newsem nr 2 (co było newsem nr 1 - o tym w punkcie 3) aby w okolicach południa zdecydowanie wyjść na prowadzenie. W momencie kiedy armia jeszcze dokładnie nie wiedziała co się stało (pewne było, ze żołnierz zaginął - ustalano czy opuścił służbę, został uprowadzony lub może uległ wypadkowi) "wolne" media już powtarzały propagandę Łukaszenki, że polski żołnierz poprosił o azyl bo nie zgadzał się na politykę "reżimu PiS" wobec imigrantów. "Wolne" media nie tylko nie potępiały tego aktu zdrady i dezercji, ale w najbardziej dosłownym znaczeniu robiły z tego zdrajcy bohatera. Trudno się dziwić, skoro działalność tychże mediów najwyraźniej była dla niego inspiracją. Ileż to razy TVN i GW publikowały ckliwe materiały o biednych "uchodźcach", atakowały rząd RP, Wojsko Polskie, Straż Graniczną i Policję za ochronę polskich granic i twardą postawę wobec ataku Łukaszenki i Putina? Entuzjastyczną narrację "wolnych" mediów natychmiast bezkrytycznie podchwycili politycy PO (będący niegdyś w PZPR) uznając tę sytuację za idealną okazję do uderzenia w rząd PiS. Najbardziej popisał się tutaj Dariusz Rosati (europoseł PO wcześniej w PZPR od 1966r. aż do jej rozwiązania w 1990r.) który na Twitterze napisał:

„Białoruś bastionem wolności w porównaniu z Polską PiS?” 

Ten tweet natychmiast został podchwycony przez białoruską propagandę: 

image

Zdecydowanie odcięło się od niego kilka osób w tym: 

Sebastian Kaleta (poseł Solidarnej Polski):

Kilka dni temu opozycjonistów skazano na kilkunastoletnie wyroki w koloniach karnych, a ten stary komunista wjeżdża białoruską narracją, że tam większa demokracja i wolności. Z pewnością tamtejsza propaganda bije mu dziś brawo. https://twitter.com/sjkaleta/status/1471795851727183878?s=20 

Katarzyna Kotula (posłanka Nowej Lewicy)

Proszę jeszcze raz przeczytać i skasować a jak nie wie Pan dlaczego to proszę jeszcze trzy razy przeczytaći skasować. W ostateczności proszę dzwonić. Wytłumaczę. https://twitter.com/KotulaKat/status/1471799734926987265?s=20 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale