Z perspektywy "Docenta" ...
Ludzie to głupieją szybko i masowo – trzeźwiejąc pojedynczo i bardzo powoli. I może właśnie tak - ukradkiem i bez fanfar - wrócą do nas (i do świata żywych), te miliony wyrolowanych oraz szkodzących sobie i krajowi politycznych zombies, czyli lemingów?
31 obserwujących
29 notek
38k odsłon
  2933   0

NWO wykrwawia teraz Szwecję – rękoma imigrantów i turystów

image


„Mądrzy imigranci to s….ą ze Szwecji”
„Połowa moich kumpli wyjechała ze Szwecji, by zagranicą mieć szansę na karierę zawodową (zgodną ze swym wykształceniem), opowiada Carlos Rojas, który uważa, że Szwecja musi przestać dyskryminować ludzi na rynku pracy.”

I dlatego wielu normalnych imigrantów to zwykle pełnych jest dziś rozgoryczenia, bo szwedzka rzeczywistość b. różni się od jej wyidealizowanego obrazu malowanego przez rotszyldowkie media  na całym świecie - wspierane m.in. poprzez gromkie (i b. politpoprawne) deklaracje szwedzkich władz na użytek zagranicy.

Ale gdy jako imigrant ufnie pragniesz stać się częścią tego szwedzkiego, "postępowego, demokratycznego i przyjaznego wszystkim"  świata - to zwykle drzwi są ci tu zatrzaskiwane przed nosem.

I tylko obiboki i cwaniaki - z góry planujący tu żyć na szwedzki koszt,"na socjalu"  (i ew. dorabiać sobie na boku kombinatorstwem czy dorywczą pracą "na czarno") w pełni zadowoleni, bo na nic więcej nie liczyli. Ale uczciwi i porządni imigranci tak samo wypychani są na szwedzki margines, jak te "niebieskie ptaki"... I stąd wiele jest w tych dzielnicach żalu i nieufności wobec nawet najlepszych szwedzkich deklaracji oraz szczerych intencji... Co w dobie wirusa okazało się mieć tragiczne konsekwencje.

A im dalej od Szwecji urodzili się twoi rodzice, tym mniejsze szanse masz tu w życiu społecznym i zawodowym.

"Pochodzenie arabskie lub afrykańskie? I do tego skończyłeś tu studia? No to już zostałeś, brachu, >odpowiednio ucywilizowany< i spokojnie możesz zacząć sprzątać nasze sracze..."

Bo zwykle tylko tyle "przedstawiciele społeczeństwa" ci w stanie zaproponować...Choć nigdy ci tego nie powiedzą wprost.

Bo imigrant w praktyce to może liczyć tu tylko na taką pracę i takie mieszkanie, które już nie interesują rodowitych Szwedów. No chyba, że ma szwedzkiego"sponsora", otwierającego przed nim drzwi...

Piszę o skali makro - o zjawisku społecznym, któremu nie zaprzeczają jednostkowe sukcesy samych imigrantów lub ich dzieci, bo to wyjątki potwierdzające regułę.

A wszędzie tam, gdzie imigranci w końcu się pojawiają – to Szwedzi stamtąd uciekają, aż się kurzy…

I tak powstały pod miastem wzdłuż linii kolejowych oraz przy końcowych stacjach metra i autobusów w miarę jednolite i niestety pełne patologii imigranckie getta, a ci, którzy stamtąd udają się codziennie do pracy „w mieście”, i tak są permanentnym marginesem społeczeństwa, wykonując głównie ciężkie, mało popularne i niskopłatne prace.

A jeśli imigrant już spotyka Szweda lub Szwedkę w pracy, to zwykle nie jako kolegę, ale jako przełożonego lub zleceniodawcę.

A w Sztokholmie nieproporcjonalnie dużo imigrantów pracuje w komunikacji zbiorowej – w metrze i autobusach, czy jako taksówkarze, oraz w galeriach handlowych – ale rzadko jako sprzedawcy (chyba, że jedzenia), tylko jako personel pomocniczy – elektrycy, transport wewnętrzny, dostawcy towarów, hydraulicy, dozorcy czy ochroniarze.

image

Plakat wyborczy. „Bez imigranta nie pojedziesz autobusem. Prawie 4 na 10 kierowców autobusów i motorniczych pochodzi z zagranicy. Pomyśl, jak wyglądałaby nasza komunikacja zbiorowa, gdyby (partia antyimigrancka) doszła do władzy.”

A branżą szczególnie zdominowaną przez kobiety-imigrantki jest sprzątanie przestrzeni publicznych – szkół, biur, sklepów, dworców, stacji metra, terminali lotniskowych, urzędów i oczywiście galerii handlowych.

I tak wirus z kilku odizolowanych ognisk rozlał się na całe miasto. I dzisiaj stolica oraz leżące nieopodal województwo (z którego wielu dojeżdża tu do pracy) - to ok. 60% wszystkich koronawirusowych zachorowań i zgonów w Szwecji.

Bo ten wirus bardzo nieregularnie zaatakował kraj i bardzo nieregularnie zaatakował samo miasto.

Dzielnice imigranckie cierpią teraz w Szwecji nieproporcjonalnie mocno – co tylko potwierdza spostrzeżenia z innych krajów, gdzie mniejszości etniczne wydają się być większymi ofiarami koronawirusa, niż lokalna większość. Czy to Murzyni i Latynosi w USA, czy też ludzie z korzeniami afrykańskimi, karaibskimi, arabskimi lub pakistańsko-indyjskimi w  Wlk. Brytanii…

I nie należy się tu dopatrywać jakichś karkołomnych „wyjaśnień” kulturowo-etnicznych, bo prawda jest bardziej prozaiczna.

Bo obecnie częściej chorują ci wszyscy, którzy nie mogą pracować z domu, którzy mają kontakt z wieloma osobami w pracy i rzadziej mogą sobie pozwolić na jej utratę (nie zostając w domu przy „drobnym katarze” czy „zwykłym przeziębieniu”), gorzej się odżywiają (i dlatego częściej są otyli) oraz mają obniżoną odporność z uwagi na życie w niemalże permanentnym stresie:

  • bo ich rozdarte między co najmniej dwoma kulturami potomstwo, dla którego dobra często decydowali się na emigrację, rzadko kiedy nie przysparza im extra kłopotów w nowym kraju
  • a ponadto permanentna marginalizacja (niestety, także ich potomstwa - już dobrze znającego tutejszy język oraz mającego świadectwa tutejszych szkół czy uczelniane dyplomy) - niezbyt dobrze wpływa na ich zdrowie (także psychiczne), samocenę, pogodę ducha czy widoki na przyszłość.

A ogólnie rzecz biorąc to, wedle szwedzkich statystyk, "urodzeni zagranicą" chorują dziś na tego wirusa prawie trzy razy częściej niż "urodzeni w kraju".

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale