Czwartkowy wieczór przyniósł nam wiadomość o parafowaniu umowy miedzy Polską a Stanami Zjednoczonymi o budowie amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej – potocznie zwanego tarczą antyrakietową. Warto przy tej okazji umówić się co to jednej rzeczy: tracza tak czy inaczej by powstała w Polsce. To, że umowa została podpisana po długo wypracowywanym porozumieniu i uznaniu naszych postulatów zawdzięczać możemy tylko ekipie Donalda Tuska, które postanowił przy okazji montażu tarczy uzyskać coś dla Polski. Paradoksalnie w podpisaniu tej umowy pomogli Polsce najwięksi jej przeciwnicy- Rosjanie, atakując Gruzję i dając tym samym kolejny argument do ręki stronie polskiej. Jednak nie zgadzam się z wersją Lecha Kaczyńskiego, który jak zwykle w swojej nieskończonej głupocie powiedział, że rząd przestraszył się Rosjan i dlatego podpisał umowę. Zatrważa mnie myśl, że gdyby to negocjatorem był Lech Kaczyński o bateriach Patriot i gwarancjach pomocy militarnej ze strony USA mogliśmy zapomnieć.
Innej możliwości nie ma. Nie ma wariantu, w którym Amerykanie zrezygnowali z tego projektu. Przynajmniej nie za czasów tej ekipy rządzącej, z prezydentem Bushem na czele, i nie po podpisaniu umowy z Czechami. Dlatego cieszmy się z tego co mamy.
Należę do tych osób, które wątpią aby zarówno baterie Patriot jak i gwarancje Amerykanów powstrzymały ewentualny atak ze strony Rosji, jeśli ta powzięłaby takie plany, ale wynegocjowane porozumienie znacząco wzmacnia naszą siłę militarną pod względem technologicznym i otwiera naszym wojskowym możliwości wglądu w najnowsze zdobycze inżynierii wojskowej. Taką a nie inną treść umowy zawdzięczamy gigantycznej pracy Radosława Sikorskiego - człowieka, na którego w ostatnim czasie prezydent i PiS wylał tyle pomyj, nie oszczędzając sobie żałosnych uwag nawet przed wylotem Kaczyńskiego do Gruzji, a który w roli ministra spraw zagranicznych sprawdza się doskonale. To polityk i mąż stanu wielkiego formatu. Z entuzjazmem obserwuję to co robi. Warto o tym pamiętać, kiedy Jacek Kurski albo inny małostkowy politykier będzie mu te zasługi odbierał. Dziwi trochę, że jeszcze tego nie robią, ale da się to wytłumaczyć. Po prostu projekt budowy tarczy nie cieszy się w Polsce entuzjazmem. Polityce nie są pewni jak elektorat zareaguje na podpisanie umowy i jak przełoży się to na sympatie wyborcze. Nie dajmy się jednak zwieść, jeszcze trochę a tacza stanie się widownią kolejnej wojny miedzy dwoma warszawskimi piaskownicami.
Innej możliwości nie ma. Nie ma wariantu, w którym Amerykanie zrezygnowali z tego projektu. Przynajmniej nie za czasów tej ekipy rządzącej, z prezydentem Bushem na czele, i nie po podpisaniu umowy z Czechami. Dlatego cieszmy się z tego co mamy.
Należę do tych osób, które wątpią aby zarówno baterie Patriot jak i gwarancje Amerykanów powstrzymały ewentualny atak ze strony Rosji, jeśli ta powzięłaby takie plany, ale wynegocjowane porozumienie znacząco wzmacnia naszą siłę militarną pod względem technologicznym i otwiera naszym wojskowym możliwości wglądu w najnowsze zdobycze inżynierii wojskowej. Taką a nie inną treść umowy zawdzięczamy gigantycznej pracy Radosława Sikorskiego - człowieka, na którego w ostatnim czasie prezydent i PiS wylał tyle pomyj, nie oszczędzając sobie żałosnych uwag nawet przed wylotem Kaczyńskiego do Gruzji, a który w roli ministra spraw zagranicznych sprawdza się doskonale. To polityk i mąż stanu wielkiego formatu. Z entuzjazmem obserwuję to co robi. Warto o tym pamiętać, kiedy Jacek Kurski albo inny małostkowy politykier będzie mu te zasługi odbierał. Dziwi trochę, że jeszcze tego nie robią, ale da się to wytłumaczyć. Po prostu projekt budowy tarczy nie cieszy się w Polsce entuzjazmem. Polityce nie są pewni jak elektorat zareaguje na podpisanie umowy i jak przełoży się to na sympatie wyborcze. Nie dajmy się jednak zwieść, jeszcze trochę a tacza stanie się widownią kolejnej wojny miedzy dwoma warszawskimi piaskownicami.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)