Wasz Mistrz Wasz Mistrz
33
BLOG

Dyskusja o mszy trydenckiej

Wasz Mistrz Wasz Mistrz Polityka Obserwuj notkę 5

Obserwując toczącą się w Tygodniku Powszechnym dyskusję, do której ostatnio przyłączył się publicysta Polityki Adam Szostkiewicz na temat powrotu ducha przedsoborowego objawiającego się w dążeniu do przywrócenia mszy trydenckiej mogłoby się wydawać, że stoimy nad przepaścią, która zniweczy cały dorobek Ojców posoborowych włożony w ekumenizm, reformę i odnowę Kościoła Katolickiego.

Nic bardziej mylnego. Niemiecki papież Benedykt XVI wychowany w duchu reformy i dialogu, głęboko zanurzony w doktrynalną myśl teologiczną nie jest wiernym odbiciem Jana Pawła II, który jak wiemy był entuzjastą dialogu międzyreligijnego oraz wielkich zgromadzeń wiernych, które na tych spotkaniach mogły prezentować przebogatą skarbnicę różnorodności liturgicznej. Chce raczej aby liturgia ewoluowała i wzbogaciła się o pierwiastek tradycyjny. Każdy kto liczył, że wybór Ratzingera będzie przejawem dynamizmu w Kościele oraz coraz większej reformy i kontynuacji ekumenizmu, na dotychczasowych warunkach, który często przybierał formę pustego dialogizmu musi być gorzko rozczarowany, bo Papież jest strażnikiem twardej ortodoksji. Ale mówienie o Benedykcie, że nie docenia znaczenia reformy jest zupełnym niezrozumieniem pontyfikatu.

Oczywiście niektórzy chcieliby aby Papież zrobił sobie tatuaż oraz dredy, wpiął pięć kolczyków i adoptował dwójkę dzieci, a w wolnych chwilach wypalił skręta, ale na to nie ma co liczyć nawet za 100 lat. W tym sensie Benedykt XVI jest papieżem wbrew swoim czasom. Ale może właśnie w tym tkwi jego siła oraz przewaga.

Osobiście jestem zwolenniczką powrotu do korzeni. Większego skupienia. Religijności bardziej kontemplacyjnej i cichej, nie traktowania Pana Boga jak kumpla, którego można poklepać po ramieniu. Stając przed Bogiem musimy czuć wyjątkowość tej chwili, a księża showmeni często o tym zapominają. W dzisiejszej liturgii forma zastąpiła treść, zabawa zastąpiła skupienie, modlitwę zastąpiło pustosłowie. Oczywiście gorąco popieram inicjatywy, którym patronują ludzie tacy jak ojciec Jan Góra, ale nigdy na takim spotkaniu się nie pojawię, bo spotkania takie do mnie nie przemawiają, są „imprezą”, w której zwyczajnie obco się czuję. Lepszym miejscem do rozmowy z Bogiem są dla mnie mury starego kościoła, przepojone zapachem kadzidła, ozdobione barkowymi ołtarzami, w których odpija się dorobek wieków, kunszt artystów, troska duszpasterzy, gdzie cisza zakłócana jest ewentualnie tylko brzęczeniem muchy. W takich chwilach dostrzegam piękno wiary i dotykam cudu, o którym mówią, że go nie ma. Dlatego zalecenia Papieża przez niektórych nazywanego arcykonserwatystą (pojęcie skądinąd błędne, gdyż Joseph Ratzinger przez wiele lat uchodził za jednego z najbardziej postępowych katolickich teologów, przy czym postępowość nie znaczy tu liberalizm, lecz nowoczesność) skupionego na czystości doktryny wiary i zatroskanego o przyszłość Kościoła zagrożonego liberalizacją zależy na przywróceniu ducha modlitwy i powagi Kościoła, a także powrotu do korzeni. Papież zwraca uwagę na osobisty wymiar wiary, bo w ten sposób można trafić do ludzi Zachodu. Msza klasyczna tworząca atmosferę tajemniczości i mistycyzmu jest chyba najbardziej wyrazistym tego symbolem. Warto przy tym wspomnieć co kształtuje ryt trydencki. Jest nim przecież łacina, a łacina jak wiemy kształtuje z kolei tożsamość Kościoła Katolickiego. To tym językiem przez tyle wieków mówił Rzym. ,, To ona jest liturgią wzorcową, „najpiękniejszą rzeczą po tej stronie nieba”. Jest liturgicznym kryterium, autentycznym wyrazem wiary Kościoła, oferuje właściwe przeżywanie misterium Boga i Ofiary Chrystusa, poczucie świętości i transcendencji; najgłębszą przestrzeń adoracji Boga” I od tego dziedzictwa nie można się odwrócić.  Tej tradycji nie można zatracić.

Benedykt XVI doskonale zdaje sobie sprawę, że liberalizacja nie zapełni kościołów. Dlatego sceptycznie odnosi się do eucharystii sprawowanej na stadionach, gdzie zatraca się jej mistyczny charakter i  podkreśla ,, wyeksponowanie indywidualnej wiary - jak w protestantyzmie.”

Papież, jak to trafnie określił Tomasz Terlikowski w swoim artykule „Ostatni  Europejczyk” za główny cel swojego pontyfikatu postawił sobie ,,uratowanie Europy przed zniszczeniem jej przez nowych barbarzyńców.” Kościół Katolicki ,,musi stać się mocnym elementem frontu przeciwko współczesnej nihilizacji cywilizacji zachodniej.”

Kiedyś przecież nasza posoborowa liturgia również stanie się przestarzała, i będzie się doskonalić i ewoluować, ale na dzień dzisiejszy potrzebne jest zaostrzenie kursu, aby nie zatracić tożsamości, zarówno tej chrześcijańskiej, jak i liturgicznej. Potrzeba nam więcej dyscypliny, więcej lojalności, i więcej ortodoksji!

Wasz Mistrz
O mnie Wasz Mistrz

Ironista, co zasiadł w drzwiach narodowego lamusa i bez złudzeń spoziera w głąb jego dziwacznej ciemni, w kłębowisko rojących się tam postaci, w utracony śmietnik, na którym poniewierają się ułomki mitów, słów, zdarzeń i rzeczy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka