Wasz Mistrz Wasz Mistrz
20
BLOG

Reforma nie taka straszna

Wasz Mistrz Wasz Mistrz Polityka Obserwuj notkę 1

Wracając środowego popołudnia po ciężkiej pracy do domu, miałam okazję przysłuchiwać się rozmowie dwóch młodych studentek, które z godną pożałowania naiwnością powtarzały nieprawdziwe slogany zacofanych, antymodernistycznych polityków, którzy sprzeciwiają się reformie służby zdrowia zaproponowanej przez Ewę Kopacz.

Chyba każdy kto choć trochę rozumie zasady ekonomii doskonale wie, że tylko wtedy mamy do czynienia z zabieganiem o klienta, kiedy istnieje konkurencja. A konkurencji nie ma racji bytu wtedy, kiedy nie trzeba się starać być lepszym od innych, bo i tak wiadomo, że wszyscy dostaniemy po równo, a gdybyśmy wszystko zrobili źle, to nie pójdziemy na dno. Taką sytuację wykorzystują monopoliści szczodrze wspierani przez państwową kasę. I nie chodzi tu tylko o szpitale, ale także o spółki skarbu państwa.Reforma Ewy Kopacz obejmuje zasadniczo trzy punkty, zaczynając od  przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego. Tu od razu pojawia się operand, którym jak chorągiewką macha opozycja,  że jest to prosta droga do prywatyzacji szpitali. Moim zdaniem należałoby to zapisać jako plus, bowiem wbrew temu co mówią o komercjalizacji ekonomiczni analfabeci, nie będzie ona skutkowała pozbawieniem ludzi biednych dostępu do ochrony zdrowia, gdyż –jak argumentują oponenci minister zdrowia- szpitale kierować się będą rządzą zysku, a więc pacjentów leczyć będą tylko za pieniądze. W rzeczywistości mamy choćby w moim rodzinnym mieście prywatną placówkę Swissmed, która ma podpisany kontrakt z NFZ, i oferuje lepsze warunki, szybszą obsługę, większy dostęp do specjalistycznego sprzętu oraz lekarzy, do których nie trzeba się zapisywać pół roku wcześniej. Placówki takie mogą i muszą prowadzić działalność komercyjną oraz racjonalną politykę opartą na zasadach gospodarki rynkowej, gdyż nikt za nich ich długów nie spłaci. Tyle, że dla nich każdy pacjent wart jest tyle samo, niezależnie, czy płaci on sam, czy płaci za niego NFZ. Obawy budzą także limity przyjęć na dany rok. PiS twierdzi, że pacjenci będą albo płacić, albo czekać na rok następny. Ale patrząc na to trzeźwym okiem ekonomisty, myślę, że przekształcenie szpitali publicznych w spółki może ten okres znacznie skrócić. Oczywiście są również obawy, że firmy, które mogą chcieć zainwestować w spółki zrobią to dla czystego zysku, chcąc np. przejąć atrakcyjną nieruchomość, ale mamy narzędzia żeby temu przeciwdziałać, wiec nie stanowi to dużego problemu. Kolejnymi elementami reformy są ubezpieczenia zdrowotne oraz zrezygnowanie ze stworzenia sieci placówek, które wbrew wszystkiemu nie mogłyby upaść, bo rękę z pieniędzmi wyciągnie do niech budżet państwa. Z tym ostatnim zjawiskiem spotykaliśmy się w ostatnich latach, kiedy to szpitale zadłużały się na potęgę, a państwo długi spłacało, żeby szpital zaraz po tym bezkarnie zadłużał się na nowo. W konsekwencji zrezygnowanie z tego punktu niczego w opiece medycznej nie zmieni. A czy jest dobrze? Wszyscy wiemy. W jednej z przychodni na drzwiach wisiała kartka z napisem: „Na każdego pacjenta przewidziane jest 0,40zł.” Ja nie wiem, skąd u naszych polityków takie przekonanie, że co państwowe to lepsze. Cóż to za anachroniczna bzdura. I tak jest ze wszystkim: ze szpitalami, ze stoczniami, z innymi państwowymi przedsiębiorstwami. Gratuluję świadomości wolnorynkowej! Ostatnią częścią reformy są ubezpieczenia dobrowolne. Ale rząd doskonale wie, że lud zbuntuje się, musząc płacić za coś, co dotychczas miał za darmo, a co za tym idzie, wątpię żeby PO zdecydowało się na koszyk świadczeń gwarantowanych i wykreślenie z niego dotychczas darmowych usług. A bez koszyka nie zdecydujemy się na ubezpieczenia dobrowolne. Wyjściem jest choćby zaproponowane przez niektórych ekonomistów dopuszczenie do rynku medycznego prywatnych ubezpieczycieli, co wprowadzi prawdziwą konkurencję.Tak pokrótce wygląda prawda o reformie Ewy Kopacz. Jest nieprzyjemna, ale znowu nie taka straszna jak ją malują niektórzy zacofańcy. Gdyby jednak argumenty, które przytoczyłam kogoś nie przekonały to napiszę krotko: uzdrowienie służby zdrowia wymaga wyrzeczeń. Jeśli zostanie tak jak jest to lepiej na pewno nie będzie. Po latach nieodpowiedzialnej polityki zdrowotnej i mamienia nas, do czego to my nie mamy prawa, musimy wypić gorzkie lekarstwo. Lepiej się poddać serii bolesnych zastrzyków i wyzdrowieć, albo chociaż dać sobie na to szansę, niż biernie czekać na śmierć.
Wasz Mistrz
O mnie Wasz Mistrz

Ironista, co zasiadł w drzwiach narodowego lamusa i bez złudzeń spoziera w głąb jego dziwacznej ciemni, w kłębowisko rojących się tam postaci, w utracony śmietnik, na którym poniewierają się ułomki mitów, słów, zdarzeń i rzeczy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka