Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
151 obserwujących
671 notek
1529k odsłon
  467   2

Są jeszcze prawdziwi lekarze!

ZUS rychliwy nie jest. Właśnie upływa czwarty miesiąc od daty,  w której złożyłem wniosek o przyznanie renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Przedwczoraj odebrałem telefon z ZUS i miła pani poinformowała mnie, że mam się stawić na badanie do lekarza orzecznika. Dzisiaj. Wieść gminna niesie, że do lekarza orzecznika ZUS należy się udać z własną głową ( lub kończyną) pod pachą, a i tak są spore szanse, że ów orzecznik orzeknie: zdrowy jak koń. Kiedy dziś zobaczyłem panią lekarkę orzeczniczkę, pomyśłałem: pozamiatane...  Mina i fizjonomia seryjnej morderczyni, co to zabija trzy razy, żeby mieć pewność egzekucji.

Ale... pozory jednak mylą. Pani orzecznik okazała się lekarzem przez duże, a właściwie wielkie "L"- pełna życiowego podejścia, wiedzy medycznej, życzliwości i przede wszystkim empatii. Muszę dodać, że absolutnie nie udawałem pół żywego, cierpiącego mężczyzny - wręcz przeciwnie: otwarcie podkreślałem, że po przebytej operacji ubyło mi kilkanaście lat, chociaż - co oczywiste - pewne swoje ułomności zdrowotne ( głównie pooperacyjne) mam.

Cóż, ta pani przywróciła mi nadwątloną wiarę w lekarzy, którym przysięga Hipokratesa obojętna nie jest. Gorąco podziękowałem, już właściwie jako rencista do dnia, w którym przejdę na emeryturę. A to całe dwa lata...Inna sprawa, że jakiś grosz dorobić będzie trzeba. Ale "baza" jest.

PS. Zero rozmowy covidowej, szczepionkowej  etc...

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości