Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
154 obserwujących
692 notki
1563k odsłony
  1022   8

Wojna? Ona dopiero może się zacząć...

Dwa wydarzenia ostatnich dni – decyzja Litwy o zablokowaniu tranzytu rosyjskich dostaw do Kaliningradu oraz atak rakietowy Ukrainy na rosyjską platformę wiertniczą na Morzu Czarnym – mogą być dla Rosji punktem zwrotnym w kierunku zmiany strategii wojennej, a nie kontynuowania - wg. rosyjskiego nazewnictwa - "specjalnej operacji wojskowej".


Rzecz jest  niezwykle ważna i istotna, bo do tej pory Rosja militarnie zaangażowała się w sposób dosyć zawężony. Nie zniszczyła całej infrastruktury i sieci komunikacyjnych, internet działa w większości regionów Ukrainy. Wieże telefonii komórkowej i sieci energetyczne nie są atakowane i niszczone. Energia elektryczna nie została wyłączona w miastach i wsiach - w tym m.in. we Lwowie i Kijowie. Cywilne składy paliw i rafinerie ropy naftowej nie były i nie są atakowane. Budynki ukraińskiego rządu, w tym Ministerstwa Obrony, nie zostały obrócone w gruzy. Nadal stoją i trwają codzienne czynności. Cywilna sieć transportowa nadal funkcjonuje. Część transportu kolejowego została wstrzymana, aby uniemożliwić dostawę dostaw wojskowych NATO do wschodniej części Ukrainy, ale pociągi nadal jeżdżą, mimo że są napędzane olejem napędowym.


Nie do końca prawdziwe są wymysły ukraińsko - zachodniej propagandy, że rosyjscy "orkowie” w całej rozciągłości brutalnie gwałcą, plądrują i zabijają cywilów.  Owszem, część z tych doniesień jest bez wątpienia prawdziwa, ale temat zbrodni wojennych to osobny temat i dotyczy także strony ukraińskiej. Rzecz w tym, że generalnie  Rosja nie celowała  do tej pory w obszary czysto cywilne (w przeciwieństwie do Ukrainy, która bombarduje miasto Donieck, gdzie nie ma rosyjskich działań militarnych), chyba, że te tereny wykorzystywała strona ukraińska, używając cywili jako żywe tarcze do swoich działań militarnych.


Zostawmy jednak te niuanse, bo one - chociaż tragiczne i niewątpliwie sporne - nie są ważne w tych rozważaniach. Ważny jest dotychczasowy rozkład sił zaangażowanych w działania wojenne na Ukrainie. Tu główną cechą jest liczebność rosyjskich sił zbrojnych rozmieszczonych na Ukrainie – szacuje się, że to tylko 250 000 rosyjskich żołnierzy przeciwko armii ukraińskiej i 600 000 sił obrony terytorialnej. Tymczasem główna doktryna wśród strategów wojskowych głosi, że atakująca armia powinna mieć przewagę 3 do 1, jeśli ma nadzieję odnieść sukces : LINK


Cyt: "Zasada walki lądowej 3-1 to wojskowy dogmat z badań operacyjnych, który mówi, że atakująca siła musi mieć przewagę 3 do 1 nad broniącą się siłą, aby odnieść sukces. Powodem, dla którego siła ataku powinna być tak duża, jest oczywiście uwzględnienie strat, które mogą wystąpić podczas szturmowania ufortyfikowanej pozycji. Mniejsze siły atakujące często podejmują znacznie większe ryzyko, ponieważ nie mają wystarczającej liczby żołnierzy, aby stworzyć i wykorzystać wyłom; podobnie wybór terenu, osłona, poziom gotowości, zablokowanie obszaru, odległość uzupełnienia, odległość do zaopatrzenia i przewaga terenu ( w tym morale) są zwykle po stronie obrońcy"


Na dziś jest już dosyć jasne, że obydwie strony poniosły i ponoszą wielkie straty w ludziach i sprzęcie. Wiadomo także, że Rosja w znaczący sposób swoją ofensywę na wschodzie Ukrainy oparła się na milicjach republik ługańskiej i donieckiej i pozwoliła im ponieść główny ciężar wojny, zajmując terytoria bronione przez armię ukraińską. Rosja w pewnym sensie odegrała rolę pomocniczą -  głównymi siłami były wojska z Ługańska i Doniecka. Innymi słowy, Rosja dostarczyła artylerię, opancerzenie, wsparcie powietrzne i rakiety, aby wesprzeć operacje wojskowe republik Donbasu. W razie potrzeby Rosja zapewniła również posiłki. Na dziś wojna przekształciła się właściwie w wojnę na wyniszczenie, wojnę artyleryjską, w której Ukraina ponosi ciężkie straty. Wojna staje się coraz bardziej bezsensowna, bo powoli staje się rzezią strony ukraińskiej, co poniekąd potwierdza sam Zelenski, informując o dziennej liczbie zabitych żołnierzy: LINK


Ale liczby bledną w porównaniu z tym, co może się stać, jeśli Rosja zdecyduje się zdjąć rękawice i rozpocząć totalną wojnę z Ukrainą jako "pełna" Rosja z wykorzystaniem opisanej wyżej doktryny wojennej.  W takim wypadku na pewno już nie zobaczymy sesji zdjęciowych z zachodnimi politykami i celebrytami spacerującymi po ulicach Kijowa. Rosja ma kilka opcji: może zniszczyć ukraińską sieć energetyczną lub zamknąć elektrownię atomową w Zaporożu, największą elektrownię w Europie. Rosja może też uniemożliwić Ukrainie dostęp do ropy i zniszczyć rafinerie. Rosja może też zacząć atakować ukraińską infrastrukturę rządową.

W mediach zachodnich powoli dominuje pogląd, że ​​Rosja już prawie wygrała swój konflikt militarny z Ukrainą. "Obawiam się, że mamy teraz do czynienia z niewygodną prawdą”, powiedział w zeszłym tygodniu dziennikarz Wolfram Weimer. "To właśnie Rosja wygrała tę wojnę. Zastanawiam się tylko, dokąd nas to zaprowadzi politycznie, bo tak naprawdę Rosja praktycznie podbiła Donbas w zaledwie kilka dni. Zyski obszarowe są ogromne, prawie tak duże jak Holandia i Belgia razem wzięte. Istnieje lądowe połączenie z Krymem. Innymi słowy, jak Rosja ma teraz przegrać tę wojnę?  Weimer powiedział dalej, że Ukraina "nie ma siły” walczyć militarnie z Rosją, pomimo otrzymania miliardów dolarów w postaci broni i pomocy z Zachodu, a Rosja " wygrywa także w grze sankcje międzynarodowe”.


No właśnie - skoro tak, to po co Litwa zdecydowała się na blokadę Kaliningradu? Na kilometry czuć prowokację i próbę zmiany teatru wojennego z przegranej Ukrainy na "czystą" Litwę, będącą członkiem UE I NATO. Wojna i jej eskalacja za wszelką cenę? Czyżby świat, który powstał po II wojnie światowej i zakończył się 24 lutego 2022 roku, pogrążał się w coraz większym obłędzie wojny... światowej?




Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale